|  Zaloguj się
Tu jesteś   »   Forum   »   mazowieckie   »   Powiat garwoliński   »   Garwolin   »   Sekrety miłości


Skierniewice

Forum Warszawa

 

 
Sekrety miłości
Ostani post 05-04-2016 19:23:09 Andrzej. 59 Odpowiedzi.
Do druku
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Sortuj:
Strona 3 z 3 << < 123

Autor Wiadomości
Jerzy CieślańskiOffline
New Member
New Member
Wyślij wiadomość prywatną
Posts:1
Jerzy Cieślański

--
24-10-2011 15:50:31
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Dieta, i kobieta, czyli nie wieta jak jeta.
Za tzw. komuny uczono tego dzieci już w połowie szkoły podstawowej. Teraz, wykreowani celowaną reklamą specjaliści, robią na serwowaniu tych zapomnianych oczywistości fortuny. Ogólnie rzecz biorąc mamy tak wcinać co by smakowało ale więcy niźli potrza, siem ni chciało.

To jest łatwe, po prostu, choć nieco sztywne czasowo. Nawet chuć w tym pomaga. Albowiem, za prawdę wam powiem, bo pewnikiem nie wieta. Udając orgazm, kobieta zużywa trzykrotnie więcej kalorii niż gdy przeżywa go w realu. Może dla tego otyłe i korpulentne są dla wszystkich bardziej miłe? I zawsze chętne. Podczas gdy niektóre chude, na miłość hurtową, decydują się z trudem. A bywa często, że zasuszone, nie jedne, są w doborze partnerów wyjątkowo wybredne.
Obniżenie udziału tkanki tłuszczowej w ogólnej masie ciała, pośrednio wpływa na zwiększenie poziomu hormonów płciowych, zwłaszcza testosteronu u mężczyzn i progesteronu u kobiet. Hormony te odpowiedzialne są między innymi za zwiększenie chęci do podejmowania aktywności życiowej, w szczególności seksualnej. I zanik potrzeby udawania orgazmów. Teraz, zamiast udawania jednego orgazmu, dla tego samego zdrowotnego efektu, kobiecie na diecie wystarczą trzy orgazmy prawdziwe. I czwarty per rectum. Po kompocie ze śliwek. Odchudzone Przodownice szczytowania, wręcz własną cnotą ręczą, że się przy tym co najmniej trzykrotnie mniej męczą.

Do zachowania stałej masy ciała niezbędna jest równowaga pomiędzy ilościami energii pożeranej i zużywanej przez organizm. Aby zchódźtrochieschuść, trza tej energii więcej zużywać niż spożywać. Po to, w odchudzaniu bawimy się w wyliczanie i odczytywanie wartości kalorycznej nabywanych produktów żywnościowych i zestawianych z nich posiłków. Zużycie energii na życie, z grubsza, zależy od wieku, rodzaju aktywności fizycznej i intelektualnej, stanu zdrowia psychicznego a nawet pory roku. Duży wpływ na procesy przemiany materii a nawet nastroju psychicznego ma prawidłowe funkcjonowanie tarczycy. Wzajemnych zależności jest więcej ale nie ma sensu zagracać miejsca ich wymienianiem w i tak przydługaśnym tekście.

Aby tracić zbędne kilogramy sadła zdrowo i bezpiecznie, warto czynić tak pod opieką lekarza-specjalisty od jadła. Lekarz przed dobraniem diety z reguły zleca badania krwi, poziomu hormonów tarczycy i kory nadnercza. Do tego nie potrzeba żadnych cudownych zagrab-manicznych specyfików, które odchudzają z reguły nasze portfele zamiast kałduna.

W utrzymaniu równowagi cielesnej pomaga spożywanie posiłków w stałych odstępach czasu i porach dostosowanych do naszej indywidualnej aktywności dobowej. Sprzyja też równowadze psychicznej. Odpowiednio częste spożywanie posiłków, zawsze o tych samych, stałych, porach doby przyzwyczaja naszą psychikę do poczucia swoistego bezpieczeństwa żywieniowego. W tym stanie zanika podświadomy, prymitywny, zwierzęcy lęk przed głodem, warunkujący, na ogół, trudne do opanowania obżeranie się “na zapas” nadmiernymi ilościami pożywienia. Wpływa to, po części, na ogólne zmniejszenie poziomu zachowań lękowych. Zanika też częsta potrzeba pojadania między stałymi posiłkami, zwłaszcza słodyczy. Dzięki temu, organizm, zdaniem niektórych dietetyków, przestaje gromadzić nadmierne zapasy energii w postaci tkanki tłuszczowej i tym samym wraca do wagi przeciętnej. Uzyskany w ten sposób, dodatkowy efekt chudnięcia, poprawia aktywność i sprawność fizyczną u większości otyłych osób i ogólne samopoczucie. Co prawda, obżarstwo, na ogół chwilowo, również poprawia nastrój i obniża poziom lęku ale uniemożliwia świadomą kontrolę racjonalnej kaloryczności spożywanych posiłków.

U niektórych tak “przeregulowanych” (stałym rytmem żywieniowym) osób zanika też typowy głód przed planowanymi posiłkami. Dla tego lekarze ordynujący tę dietę uczulają, aby nasze posiłki zjadać zawsze o ustalonych porach i w ustalonej wielkości, nawet jeśli mamy się do nich po prostu zmusić, bo akurat nie czujemy głodu, czy nawet chwilowy wstręt do jedzenia. W przeciwnym razie, po opuszczonej stałej porze posiłku wystąpi uczucie głodu skutkujące pałaszowaniem wielokrotnie przekraczającym zaplanowane w naszej diecie porcje kalorii.

Za psychiczne uczucie głodu i sytości odpowiada mechanizm neuronalny oparty na testowaniu poziomu serotoniny, neuroprzekaźnika warunkującego, między innymi, samozadowolenie. Wspomniane podświadome poczucie bezpieczeństwa żywieniowego stabilizuje i wzmacnia reaktywność układu serotoninowego i jego pozytywny wpływ na motywacyjne walory dobrego nastroju. Odpowiednio dobrany skład diety zrównoważonej dodatkowo wspomaga wewnątrz ustrojowe procesy wytwarzania serotoniny. Wysoki poziom serotoniny zapewnia poczucie równowagi psychicznej i dużą odporność na stres, wzmacnia zdolność do kontrolowania własnych emocji, zwiększa asertywność i pewność siebie w relacjach społecznych, poprawia samoocenę np. wzmaga poczucie własnej wartości i zadowolenie z dokonań życiowych. Zdrowa sprawność układu serotoninowego wygasza stany lękowe i generowany nimi nadmierny stres egzystencjonalny. Stąd, prawdopodobnie, wynika obserwowany ogólny wzrost optymizmu w osobniczym postrzeganiu własnej przyszłości. Niektóre wychudłe grubasy twierdzą, że dieta zrównoważona wywołuje w ich psychice pozytywne zmiany porównywalne do obserwowanych wcześniejszych własnych odczuć podczas terapii środkami antydepresyjnymi.

Duże znaczenie, przy ustalonym indywidualnym rytmie aktywności dobowej każdego człowieka ma odpowiednio dostosowany do tego rytmu stały harmonogram żywieniowy. Pierwszy posiłek należy zjeść w ciągu godziny od obudzenia a ostatni przynajmniej 2-3 godziny przed zaśnięciem . Aby trzymać się stałych godzin posiłków warto mieć stałe pory snu i budzenia. W wielu wypadkach trzeba, w podróż lub do pracy, zabierać odpowiednio przygotowane posiłki. Przy założonej typowej przerwie między pięcioma posiłkami np. 3 -godzinnymi, okazjonalne lub stałe wydłużenie łącznego czasu aktywności dobowej, wymaga dla założonej bezpiecznej prędkości chudnięcia, zwiększenia wartości kalorycznej diety. Innymi słowy, dodania następnego posiłku, rano lub w nocy, w ustalonym przedziale czasowym .

W utrzymaniu regularności posiłków pomaga ustawienie na telefonie komórkowym alarmów posiłkowych. Przeszkadzają natomiast wszelkie konwenanse towarzyskie oparte na wzajemnym częstowaniu posiłkami i napojami. Błędnie rozumiane przez Polaków gościnności kulinarnej lub prymitywne odruchy społecznej zasady odwzajemnienia przysług spożywczych mogą być przyczyną licznych komicznych nieporozumień interpersonalnych. Jest, też spora, grupa ludzi, którzy są wręcz uzależnieni od świadomie oczekiwanego efektu wymanipulowanej wdzięczności jakiej spodziewają się od częstowanych na siłę zjadaczy. Ponieważ dieta zrównoważona wzmaga asertywność dietatowiczów, na ogół, w swej większości, stroną odczuwającą dyskomfort psychiczny w wyniku odmowy skorzystania z poczęstunku są w kółko żrący i częstujący.

Przed każdym posiłkiem szybko wypijamy od 1 do 2 szklanek napoju bezsmakowego, bez cukru, bez cytryny, np. herbaty lub wody mineralnej niegazowanej, w zależności od potrzeb. Nie popijamy w trakcie jedzenia. W miarę możliwości unikamy kawy, alkoholu, które stymulując stresogenne obszary mózgu wywołują w nim niedobory serotoniny warunkujące chęć poprawienia sobie samopoczucia ponadprogramowym żarełkiem. Sam posiłek zjadamy jak najwolniej, dokładnie gryząc, żując i mieszając ze śliną. Na ogół własną, ale cudza w czasie pocałunków przy stole tyż nie przeszkadza. Można przy tem, cmokając medytować i zachwycać się mieszaninami kilku smaków przekazywanymi do mózgu przez kubki smakowe języka. Natomiast błogosławione mlaskanie, czyli mieszanie powietrza z jedzeniem, wzmaga niebotycznie odczuwanie bukietu milionów aromatów, którymi delektujemy się wypuszczając przez nos pochłonięte powietrze w czasie smakowitego mlaskania. Dla tego wszelkie siorbanie gorących zup i napojów sprzyja wyzwoleniu naszego psychicznego zadowolenia kulinarnego wbrew zaściankowym stereotypom i przesądom zachowania się smakoszy przy stole.

W czasie pierwszego miesiąca odchudzania warto sobie przed posiłkiem i w czasie żarcia pamiętać regułę, że uczucie sytości wystąpi dopiero po około 20 minutach od spożycia posiłku. W przetrzymaniu owych stresujących (głodowych) minut pomaga wspomniane powolne spożywanie posiłku i dokładne przeżucie wszelkich pokarmów na ciekłą papkę. I orgazmy, wygłaskane orgazmy, bo zakochani ponoć żyją samą miłością. Bezwzględnie wystrzegamy się wszelkiego podjadania między posiłkami. Jeśli jednak koniecznie chcemy sobie pofolgować w łamaniu górnej bariery kalorycznej, czyńmy to jedynie w czasie regularnych posiłków.

Przy zachowaniu całkowitego dobowego spożycia kalorii na typowym poziomie 2 tys. pałaszujemy wszystko bez wyjątków. Surowe warzywa i owoce w każdym posiłku, objętościowo sprawiają, na osobach postronnych, jak ja, zazdrosne wrażenie, wołające w mniemaniu sprawiedliwości własnych żołądków o pomstę do nieba, że żremy bez opamiętania i żadnych widocznych konsekwencji.

Krytyczny dla diety odchudzającej warunek dochowania norm kalorycznych, nie wyklucza zabawy w fanów zdrowej żywności.
Skład posiłków zestawiamy zgodnie z ilościową metaforą tzw. piramidy żywnościowej. Futerujemy najwięcej węglowodanów złożonych, potem warzywa i owoce, mniej tłuszczy a stosunkowo najmniej białek. Białko zwierzęce praktycznie nie zbędne do produkcji serotoniny, w każdym posiłku a jego główna, największa dawka, w około południowym obiedzie. W każdym posiłku, oprócz obiadu, fermentowane bakteriami mlekowymi przetwory mleczne, bo wapń wspomaga prawidłową przemianę materii. Surowe owoce i warzywa tyż poprawiają. Bakterie mlekowe, również w kiszonych ogórkach i kapustach, korzystne są dla prawidłowej pracy układu pokarmowego, wydalniczego i odpornościowego.

Osoby mające problemy z nadmiarem drożdży, jeśli chcą, mogą unikać pieczywa drożdżowego na rzecz chleba na tzw. zakwasie, czyli z ciasta spulchnianego, przed upieczeniem, gazami fermentacji bakterii mlekowych. Jeszcze lepszy efekt antydrożdżycowy osiąga się dodatkowymi porcjami bakterii mlekowych z kiszonek warzywnych i przetworów mlecznych do każdego posiłku. Zasadniczo jednak drożdżycę leczy się lekami farmakologicznymi przepisanymi przez lekarza, np. flukonazolem. Dieta jedynie wspomaga proces leczenia i zmniejsza ryzyko nawrotów drożdżycy. Podobnie jest z depresją, której bez pomocy lekarza psychiatry i odpowiedniej farmakologii samą dietą nie wyleczymy mimo, że nastrój poprawia.

Poniższe przykładowe zestawienie pomaga w magicznych rachunkach kalorycznych.

WYMIENNIKI CHLEBOWE
1 wymiennik chlebowy dostarcza ok. 70 kcal, 2 g białka, 15 g węglowodanów przyswajalnych

kasza, ryż, makaron, płatki
suche-------------------------------------20 g----------2 płaskie łyżki
gotowane--------------------------------40 g----------1 kopiasta łyżka
pieczywo zwykłe--------------------30 g----------1 kromka
pieczywo chrupkie------------------30 g----------2 szt.
ziemniaki obrane--------------------100 g--------1 średniej wielkości

WYMIENNIKI WARZYWNE
1 wymiennik warzywny dostarcza ok. 30 kcal, 2 g białka, 6 g węglowodanów przyswajalnych

burak obrany------------------------100 g----------1 średni
kapusta poszatkowana-------------100 g----------1 szklanka
marchew obrana--------------------100 g----------1 średnia
ogórek świeży-----------------------100 g----------1 średni
pomidor------------------------------100 g----------1 średni

WYMIENNIKI OWOCOWE
1 wymiennik owocowy dostarcza ok. 40 kcal, 10 g węglowodanów przyswajalnych

grejpfrut-----------------100 g----------1/2 średniej szt.
jabłko--------------------100 g----------1 mniejsze
kiwi----------------------100 g----------1 średnie
mandarynka-------------100 g----------1 duża
morele-------------------100 g----------2 duże szt.
pomarańcza-------------100 g----------1 mała
truskawki----------------100 g----------11 średnich szt.

WYMIENNIKI MLECZNE
1 wymiennik mleczny dostarcza ok. 100 kcal, 6 g białka, 2 g tłuszczu, 10 g węglowodanów

jogurt 1,5%tłuszczu-----------------------150 g------2/3 szklanki
kefir 1,5%tłuszczu------------------------200 g---------1 szklanka
maślanka 0,5%tłuszczu-------------------200 g--------1 szklanka
mleko 1,5-2%tłuszczu--------------------200 g---------1 szklanka

WYMIENNIKI MIĘSNE
1 wymiennik mięsny dostarcza ok. 40 kcal, 6 g białka, 2 g tłuszczu

chude mięso-----------------------30 g----------kawałek 5x5x1 cm
chude wędliny--------------------30 g----------4 cienkie plasterki
ryby---------------------------------40 g----------kawałek 5x5x1 cm
ser twarogowy---------------------30 g----------1/8 kostki

WYMIENNIKI TŁUSZCZOWE
1 wymiennik tłuszczowy dostarcza 45 kcal, 5 g tłuszczu
majonez-------------------------6 g----------1 łyżeczka
margaryny niskokaloryczne-10 g----------2 łyżeczki
margaryna----------------------6 g----------1 łyżeczka
masło----------------------------6 g----------1 łyżeczka
olej roślinny--------------------5 g----------1 łyżeczka


Przykładowo, dzienny jadłospis diety zrównoważonej wygląda tak jak poniżej opisała mi na serwetce koleżanka Anka.

Śniadanie.
2 plasterki cienkie wędliny chude
100g warzyw (marchew, burak pomidor, ogórek, kapusta, kalafior, brokuł,
1 łyżeczka masła (mała),
0,5 szklanki mleka, maślanki, kefiru, jogurtu naturalnego (do 2% tłuszczu)
2 kromki chleba(60g),
lub 1kromkę chleba zamienić na 2 łyżki płatków owsianych.

II śniadanie
1 kromka chleba, (lub 2 kromki chrupkiego pieczywa),
1 plasterek wędliny,
200g owocu (jabłko, pomarańcza, kiwi, grapefruit, truskawka, malina),
lub 70g banana, ananasa lub winogrona),
0,5 szklanki mleka, maślanki, kefiru, lub jogurtu,

Obiad
300g warzywa,
300g ziemniaków lub 120g kaszy, makaronu,
70g miesa,
2 łyżki tłuszczu

Podwieczorek taki jak II śniadanie,
Kolacja taka jak śniadanie.

PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
Janusz
Posts:263067
Janusz

--
10-11-2011 15:18:29
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Do prawdy cud dieta. Ja w Q...rzony powodzeniem, mojej byłej Venus z Milo, zbiedniałem w miesiąc dwadzieścia kilo. Chódź wcale jej nie stosowałem. A chudłem zez zazdrości jak zadurzony ogier w hormonalnej młodości. I do tej pory jeszcze uśmiechowi losu nie wierzę, że z braku baby można tyle dymać, kilometrów na rowerze. I nie męczyć graby.

Uwaga, mężowie, nagminnie się zdarza, że odchudzone grubaski, już po kilku ubyłych kilogramach, mydląc oczy ślubnemu przybłędzie, zakochują się w odchudzających je lekarzach. W pierwszym rzędzie. A potem ten ich pociąg, to już kur... wagonem leci, jak w szczycie urlopowym na portowy Szczecin. Bowiem, wyszczuplone baby, znienacka, jak księżniczki z żaby, cudowną przemianą w potencjalną królewnę, czują się cokolwiek swej atrakcyjności niepewnie. Więc aby se zmaterializować dowody urody, kościste dziewuszki zdradliwie częstują, dotąd wierne cip... uszki, wszystkim jurnym zbujom. Jako byłe grube, naiwnie tłumaczą, że tylko na próbę, z lekka się łajdaczą.

W błogiej nieświadomości, po super diecie, żonkosie, pantoflarze i gapowate ofermy, będą hołubić u swego boku chudnące banki cudzej spermy, miast spasionej ślubnej cnotki. Z nowymi cyckami wielkości żołędzi i dupką w rozmiarze gruszki bergamotki. Wiadomo, kto nie z boku ...prędzej ździebło... niźli belkę we własnym oku... O ile sami w porę nie przejmą seksualnej inicjatywy.

Pobożny zakochany baran, gdyby się grzechu nie bał, chętnie by jej, w zazdrości, odważnie jak taran, wykrzyczał, prosto w... plecy,: “Nawet pies cię jeb... auuł!” Cichutko, by nie zbudzić.
Lub, jeśli odeszła, obmawiać wśród ludzi. Że wredna i nie wierna. Że na jego majątek ino była pazerna. Oszukała! Bo tak bardzo był pewny wieczności jej cnoty, kiedy w ustach trzymała jego własne klejnoty. I zapija, wstydliwie tchórzliwy brak chęci, by do lustra zapytać czemu już jej nie kręci. Boże ach boże, pocóż, z twojej łaski, woli teraz doić młodszym bykom laski? I wciąż go nachodzi ta myśl chorowita; a może przed ślubem za mało była bita? Albo jak się powraca zbyt późno z roboty, warto było założyć z druta jaki pas cnoty?”.

W praktyce, urodzony pierdoła, z dorobkiem materialnym gorzej niż mizernym, zaślubionej niewieście pozostaje wierny. Bo dzieci. Bo żadna, za darmo, już na niego nie poleci. Więc modli się do boga. Chla nalewki z głoga. I beczy. Bredząc, że z miłości seksualnie pości. Wszak bogobojny alkoholik coraz gorzej drmucha, bo mózg mu się marynuje i wiotczeje grucha.

Z alkoholizmem zawsze współwystępuje zazdrość i niskie poczucie własnej wartości. W szczucia poczuciu obowiązku, wspomnę poradnik dla teściowych “Zazdrosny partner. Jak radzić sobie w skażonym zazdrością związku”. Autor Nina Brown, ISBN 83-7301-866-2.
Dla pewnych swego zalotników polecam książkę “Wojny plemników”, ISBN 83-7120-766-2. Autor Robin Baker figlarnie opowiada jak bardzo powszechna, niezbędna do rozwoju gatunków i ewolucyjnie uzasadniona jest tzw. seksualna zdrada.
Na stronie internetowej Tokfm (do ściągnięcia i odsłuchania formacie mp3) rozmowa z psychiatrą Hubertem Kowalczysem o leczeniu klinicznym chorobliwej zazdrości, w tym syndromu Otella. Jest to choroba psychiatryczna zaliczana grupy przetrwałych zaburzeń urojeniowych dawniej zwanych paranoją.
[url=http://bi.gazeta.pl/im/7/8924/m8924137.mp3]Rozmowa z psychiatrą Hubertem Kowalczysem o leczeniu klinicznym chorobliwej zazdrości[/url]

Zażywając alkoholu mężowie, z policyjną podejrzliwością, przypatrują się spode łba wszystkim nie znajomym gościom. Nie słusznie. To statystycznie jest trend dowiedziony, że nie z obcymi, lecz z bliskim znajomym lub kolegami męża, zdradzają najczęściej, wyrachowane żony. Gdy z upływem wódy wzwód całkiem zanika samolubnie pilnują jak pies ogrodnika. Pomimo, że na ringu powinności z cholerą, stosunek unikalny czyli zero:zero. Nawet, ręcznych sparingów ni ma z braku laku.
Rogacze z mózgiem, jeszcze nie do końca, wypalonym wódą, mogą troskliwie tuczyć zaślubione cudo w intencji dochowania małżeńskiej wierności. I ukrócenia, ruchliwej żonce, cudzołożnego kateringu weselnych seks-karesów. W trosce o honor oklapłego interesu. By obłą wagą tłustego kaszalota została wymuszona rozmodlona cnota. Z nadzieją, że na grubą rurę fałdowaną w balerony, nie zakłusuje nawet burek wygłodzony. W najgorszym razie, dopuszcza zatem, wykolejonego celibatem, zboczeńca z ambony na mszalnym gazie. Ale księdzu powiernikowi, raz do roku, wolno zagościć w każdym parafialnym kroku. Bo, bez ruchania uwierzcie mi, “...i rak jest ryba...”, nie zależnie od płci.

Kolegów, kawalerów, co wolnymi ptakami, nie ostrzegam, przed, tej diety, rozwiązłymi skutkami. Albowiem na stu zapytanych, tylko paru, nie chciało by się, w tak wyszukanie dżentelmeński sposób, pozbyć słodko starego ciężaru. Podobno w tej metodzie i jej genialności najbardziej sobie cenią brak babskiej mściwości. Nie jeden wrażliwiec, trwał w związku nie miłym, bo lękał się jej złorzeczeń. Tych “o wszystkich jej byłych”. W procedurze rozejścia, pociągową rolę odgrywa zadzierzgnięty w wolną wolę spryt doświadczonej kobity, latami praktykującej, na oswojonym chłopie, wszystkie babskie chwyty. “Kto pod kim dołki kopie...”
Na otyłość męską, nadzwyczaj jest zdrowe, subtelnie “usamodzielniać” kochanki. Na nowe! I dla tej Nowszej, w nadziei jest miłe, zwalić wątpliwości o niestałość samca, na jawne puszczalstwo jego przedostatniej byłej. I z woli bożej, pociąg do ruszańca!
Olga
Posts:263067
Olga

--
07-08-2012 15:02:42
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Euforia dla każdego

Euforia to nieczęsty stan naszego organizmu. I całe szczęście. Długo byśmy tak nie pociągnęli. Euforia zużywa ogromne ilości energii, a nie sprzyja jej dostarczaniu - nie chce się jeść ani spać. Działamy jak na turbodoładowaniu. Krótko, ale intensywnie.

Prądem, a przyjemnie
Taki stan możemy przeżywać dzięki strukturze w naszym mózgu, która została stworzona właściwie tylko po to, by nagradzać różne nasze zachowania przyjemnością. To układ nagrody.
Na początku lat 50. odkryło go dwóch naukowców - James Olds i Peter Milner. I, jak często w nauce bywa, pomógł im przypadek. Badali szczury - drażnili prądem różne regiony ich mózgu, sprawdzając, jak to wpływa na zdolności uczenia się. Na skutek błędu technicznego - wygięcia elektrony w trakcie jej wprowadzania - wylądowała ona dość daleko od miejsca przeznaczenia. Puszczono słaby prąd. Ku zaskoczeniu badaczy okazało się, że zwierzę znajdowało w tym prawdziwą przyjemność. Z chęcią wracało do doświadczenia. Olds i Milner zmodyfikowali eksperyment w ten sposób, że szczur mógł sam, naciskając dźwignię, przepuszczać prąd przez mózg. Robił to niemal bez przerwy.
Samodrażnienie elektryczne opisano potem u bardzo różnych zwierząt, poczynając od złotych rybek, poprzez świnki morskie, psy, koty, aż po delfiny, małpy i ludzi. U człowieka można było dowiedzieć się o jakości przeżyć. Drażnienie miejsc powodujących przyjemność wywoływało uczucie ogólnego uniesienia, szczęścia i bardzo dobrego samopoczucia, czasem wręcz euforii.
W normalnych warunkach układ nagrody nie jest, oczywiście, pobudzany prądem elektrycznym, ale odpowiednimi substancjami chemicznymi wytwarzanymi przez móżg - neuroprzekaźnikami. Należą do nich dopamina, serotonina oraz związki przypominające narkotyki pozyskiwane z opium [endorfiny, przypominające w działaniu opiaty - przyp. scream].

Narkomani miłości
Główną rolę w wytwarzaniu uczucia przyjemności odgrywa dopamina. Jej nadwyżka powoduje nadmiernie pobudzenie psychiczne, euforię oraz wygórowane mniemanie o znaczeniu wszystkiego [vide amfetaminowcy - przyp. scream]. W mózgu poza układem nagrody wzdłuż trzech szlaków są rozmieszczone komórki reagujące na dopaminę. Aktywacja pierwszego nadaje człowiekowi napęd fizyczny, drugiego wzbudza chęć działania, trzeci uruchamia poczucie zadowolenia i dodaje energii psychicznej.
Emocje nie są w naszej głowie rozmieszczone symetrycznie. Naukowcy na podstawie obserwacji zmian w zachowaniu ludzi z uszkodzeniami mózgu przypuszczają, że prawa półkula jest bardziej wrażliwa na emocje negatywne, a lewa zawiaduje poczuciem zadowolenia i euforii.
Prawdziwy zalew mózgu dopaminą następuje w pierwszej fazie zakochania. Neurochemicy twierdzą nawet, że miłość to sprowokowany chemicznie stan szaleństwa. Gdy dwoje ludzi ulega fascynacji sobą, w ich mózgach następuje eksplozja takich neuroprzekaźników jak noradrenalina i peptydy opioidowe.
Zakochani doznają uczucia euforii, przyśpieszonego bicia serca i "unoszenia się w powietrzu". O wywoływanie takich doznań w równym stopniu co dopaminę podejrzewa się związek chemiczny o nazwie fenyloetyloamina (PEA). Ona powoduje, że zakochani są ślepi na wady swego wybranka i przesadnie optymistyczni co do planów na przyszłość.
Gdy substancję tę podano myszom, zaczęły piszczeć i podskakiwać. Pewien pawian potrafił przez trzy godziny 160 razy nacisnąć pedał urządzenia do ćwiczeń, by dostać nagrodę w postaci jedzenia zawierającego PEA.
Szkopuł w tym, że nasz mózg dość szybko "nudzi się" i euforia znika. Możemy sobie co prawda zafundować chemiczny odpowiednik miłosnego uniesienia, zażywając pochodne PEA - meskalinę czy ekstazy. Ale to nielegalne i bardzo niezdrowe.
Prostszym sposobem zaspokojenia uczucia niedoboru neuroprzekaźników jest znalezienie nowego partnera. To "napędza" produkcję kolejnej porcji euforycznej substancji. Osoby ulegające takim wpływom swojego móżgu wcale nie należą do rzadkości. Nazywa się je love junkies, czyli narkomanami miłości.

Dieta albo orgazm
Czy jednak poza narkomanią i rozwiązłością nie ma już innego sposobu na życie w euforii? Spragnionych wrażeń nauka nie pozostawia bez nadziei. Po pierwsze, można szukać pociechy w diecie. Euforyczne posiłki powinny składać się głównie z czekolady, sera i wody różanej. Jak się bowiem okazuje, te produkty zawierają fenyloetyloaminę.
Jeśli natomiast preferujemy zdrowy styl życia, badacze polecają intensywne uprawianie ćwiczeń fizycznych. Naukowcy z Nottingham Trent University przebadali 20 zdrowych mężczyzn o średniej wieku 22 lata. Musieli oni wykonywać tygodniowo około czterech godzin aerobiku i ćwiczeń siłowych o różnym natężeniu. Po ćwiczeniach pobierano od nich próbki moczu i oznaczano w nich poziom fenyloetyloaminy. Największy jej wzrost zaobserwowano u tych mężczyzn, którzy oceniali ćwiczenia jako ciężkie. Oni także mieli najlepszy nastrój, rozpierała ich energia.
Nie lubisz ćwiczeń na bieżni? Ćwicz we własnym łóżku. Zaobserwowano, że neurony w dużych ilościach produkują fenyloetyloaminę także podczas orgazmu.

Euforia w góry pcha
Uczucie euforii możemy przeżywać czasem w dość zaskakujących okolicznościach. Poziom fenyloetyloaminy wzrasta w moczu skoczków spadochronowych w chwilę po wylądowaniu. O uczuciu euforii opowiadają też nurkowie głębinowi i alpiniści. W obu ostatnich przypadkach spowodowane jest to niedotlenieniem mózgu.
Opisane są przypadki alpinistów, którzy pod wpływem euforii wysokościowej próbowali dokonać rzeczy niemożliwych, nie dbając przy tym o własne bezpieczeństwo - wyrzucali sprzęt i rękawice, nie zwracali uwagi na zapięcie śpiwora. Amerykańscy naukowcy wyjaśniają to w ten sposób: brak tlenu jest dużym stresem dla organizmu, który wtedy jest w stanie wytworzyć w płynie móżgowo-rdzeniowym białka podobne do morfiny, powodujące reakcje zbliżone do tych, jakie następują po twardym narkotyku. Niektórzy uważają nawet, że jest to jedyny powód, dla którego ludzie wchodzą na wysokie szczyty.

Maniakalni artyści
Euforia może być także objawem choroby układu nerwowego. Połączona zwykle z bezkrytycyzmem pojawia się przy różnego rodzaju uszkodzeniach móżgu.
Błogostan wyrażający się bardzo dobrym samopoczuciem i optymistycznym nastawieniem do swej sytuacji niewspółmiernym do realiów jest często symptomem manii. Chory dotknięty manią jest bardzo aktywny, nie odczuwa zmęczenia, mało sypia, czasem jest pobudzony seksualnie, skłonny do dowcipkowania, bardzo łątwo wydaje pieniądze, wszystkie okoliczności interpretuje jako korzystne dla siebie. Czasem jest też drażliwy, łatwo popada w konflikty z otoczeniem, ma poczucie wyższości oraz przesadnie wysoko ocenia swoje możliwości [uwaga hipochondrycy - przyp. scream].
Mania może występować po zatruciach, zwłaszcza narkotykami i alkoholem [alkohol to też narkotyk - przyp. scream], zdarza się też w schizofrenii i psychozach. Kay Redfield Jamison, profesor psychiatrii Szkoły Medycznej Uniwesytetu Johna Hopkinsa, uważa, że wielu artystów było dotkniętych tą przypadłością. - Być może dzięki temu właśnie byli artystami? - zastanawia się.
W latach 80. przebadał 47 angielskich i amerykańskich artystów. U 30 procent wykrył zaburzenia nastroju - okresowe napady euforii przeplatane depresją. Połowa takich zaburzeń występowała wśród poetów.
Jamison przeanalizował też dzieła muzyczne Roberta Schumanna. - Zestawione według roku powstania dowodzą zależności pomiędzy nastrojem a kreatywnością - mówi badacz. - Muzyk komponował głównie w stanie maniakalnym. Nie ma się jednak co dziwić jego chorobie. Oboje jego rodzice cierpieli na depresję, dwoje innych krewnych popełniło samobójstwo. On sam dwa razy podejmował próby samobójcze. Zmarł w przytułku dla umysłowo chorych.
Podobnych zaburzeń Jamison dopatrzył się u angielskiego pisarza epoki wiktoriańskiej Alfreda Tennysona.

Humor budzi się latem
Naukowcy wiedzą od dawna, że za euforię i depresję odpowiedzialna jest także pora roku. Są miesiące, kiedy jesteśmy bardziej podatni na jedno lub drugie uczucie. Dlaczego?
- Człowiek współczesny powstał i wyewoluował w Afryce. Stamtąd tysiące lat temu przyszliśmy do Europy. Jesteśmy nieprzystosowani do życia w zimnie i ciemności - wyjaśnia doktor Bogusław Pawłowski, antropolog.
Dlatego gdy po wpędzającej nas w depresję zimie i sennym przesileniu wiosennym przychodzą wreszcie ciepłe, słoneczne dni, popadamy w rodzaj delikatnej manii. Specjaliści mówią nawet o hipomanii letniej. Zaczynamy być bardziej aktywni, roznosi nas energia, podwyższa nam się nastrój i samoocena. Potrzebujemy mniej snu.
Wyglądam przez okno. Promienie słońca grzeją policzki. Lekka euforia...której i Państwu życzę.

Olga Woźniak
Przekrój nr 16/3017 - 20 kwietnia 2003
Kaśka
Posts:263067
Kaśka

--
08-08-2012 12:48:01
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Alchemia Miłości
Rozmowa z prof. Jerzym Silberringiem z Collegium Chemicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

"Przy gwałtownym zakochaniu, pojawiają się peptydy opioidowe, mające m.in. działanie typowo oszałamiające. Są to endogenne morfiny. Podawane w doświadczeniach naukowych szczurom powodują, że tracą one zdolność rozumowania, orientacji w terenie, normalnej percepcji..."

- Miłością od wieków zajmują się poeci, powieściopisarze, dramaturdzy i inni przedstawiciele świata sztuki. Okazuje się jednak, że jest ona również przedmiotem dociekań naukowych i to nauk ścisłych. Czy oznacza to, że miłość jest nie tyle stanem duszy, co naszego ciała?

- Można tak powiedzieć. Gdy dwoje ludzi ulega fascynacji sobą, to prawdziwa eksplozja następuje w ich mózgach. Dochodzi do niezwykle silnego uaktywnienia neuroprzekaźników, takich jak noradrenalina, dopamina i peptydy opioidowe. Zakochani doznają uczucia euforii, "unoszenia się w powietrzu" i odurzenia podobnego do narkotykowego. Powodem jest ta właśnie, całkiem nieromantyczna, dawka związków chemicznych.

Procesy, jakie zachodzą wtedy w ludzkim mózgu, są podobne do mechanizmu rządzącego uzależnieniami. Opiera się on m.in. na układzie nagrody, w którym wiodącą rolę odgrywa dopamina. Układ nagrody przypomina nam o przyjemnych rzeczach, jakich doświadczyliśmy i że warto byłoby je powtórzyć. Dotyczy to zarówno pobytu w pubie, gdzie miło spędziliśmy czas, jak i np. narkotyków. W oparciu o ten właśnie mechanizm powtórzeń, szukając nowego partnera, na ogół wzorujemy się na poprzednich wyborach.

- Czyli ludzie skłonni do uzależnień byliby także bardziej skorzy do częstych zmian partnerów i wielu miłostek?

- To logiczny wniosek. Są osoby, które skaczą z kwiatka na kwiatek, by utrzymać stan neuroprzekaźników na poziomie nasycenia. Uczucie niedoboru neuroprzekaźników w ośrodkowym układzie nerwowym stanowi bowiem bodziec i zachętę dla naszego organizmu do rozpoczęcia poszukiwań kolejnego partnera. To z kolei napędza produkcję nowej porcji wspomnianych substancji wywołujących euforyczne, przyjemne wrażenia. Osoby ulegające takim wpływom swojego mózgu nazywamy love junkies, czyli narkomanami miłości. Sama jednak miłość, jakiej powszechnie doświadczamy, uzależnieniem nie jest.

- W której części mózgu rodzi się miłość?

- Tego jeszcze nie wiemy. Wiadomo tylko, gdzie rodzą się emocje towarzyszące temu uczuciu. Jest to jedna ze struktur mózgu o nazwie jądro migdałowate.

Zanim jednak dojdzie do przypływu uczuć, być może muszą zadziałać feromony - związki wydzielane przez większość niższych organizmów, takich jak owady, gryzonie czy niektóre ssaki. To one mają prawdopodobnie główny wpływ na dobór partnera, ale też mogą działać zupełnie odwrotnie, czyli odpychająco, i powodować odrzucenie zalotów. U człowieka na razie nie wykazano istnienia takich związków, i pozostaje nam przyjąć tezę, że człowiek jest jednak typowym wzrokowcem.

- Na ile, w aspekcie tych chemicznych rozważań, prawdziwe jest określenie "oszaleć z miłości"?

- Przy gwałtownym zakochaniu, pojawiają się wspomniane peptydy opioidowe, mające m.in. działanie typowo oszałamiające. Są to endogenne morfiny. Podawane w doświadczeniach naukowych szczurom powodują, że tracą one zdolność rozumowania, orientacji w terenie, normalnej percepcji.

Miłość sprawia też, iż podnosi się poziom serotoniny, odpowiadającej za nastrój. Jej niedobór prowadzi do depresji, stąd leki antydepresyjne podnoszą właśnie poziom serotoniny.

- Czy po nieodwzajemnionym uczuciu można spodziewać się równie pozytywnych rezultatów?

- Bez tej euforii, a tej w nieodwzajemnionej miłości przecież nie ma, nie dochodzi do podniesienia poziomu dopaminy i serotoniny. Zaś odczucia, a dokładniej reakcje zachodzące w mózgu nieszczęśliwie zakochanego podobne są do tych, jakich doznaje narkoman na głodzie.

- Skoro miłość w znacznym stopniu jest chemią, to czy cierpienia nieszczęśliwie zakochanych można by uśmierzać farmakologicznie?

- Można to robić, poprzez podnoszenie właśnie poziomu serotoniny, ale nie zawsze wystarcza. Wprawdzie są tacy, którzy machną ręką na sercowe tarapaty, ale są i tacy, którzy skaczą z mostu lub wpadają w alkoholizm czy narkomanię, co jest kolejnym dowodem na podobieństwo tych dwóch zachowań: miłości i uzależnienia, które w jakimś stopniu niektórzy usiłują kompensować.

- Jak się zdaje, w końcu każda, nawet ta szczęśliwa i odwzajemniona miłość, ustępuje codzienności lub po prostu wygasa. Czy nauka potrafi określić, po jakim czasie tak się dzieje?

- Stwierdzili to socjologowie. Choć są tacy, którzy już w chwilę po ślubie mają dość, to przeciętnie okres intensywnej fascynacji trwa od 3 miesięcy do 6 lat.

Po tym początkowym okresie euforii, następuje tzw. efekt tolerancji, czyli spadku zainteresowania partnerem. Stężenie neuroprzekaźników w mózgu zaczyna opadać. Ich niedobór wywołuje z kolei uczucie głodu i stanowi bodziec do poszukiwania nowego partnera. Nie jest to w żadnym wypadku zachowanie monogamiczne, jakie chciałby lansować w większości kultur ludzki ród. Człowiek z całą pewnością nie należy do 3 procent ssaków, które z jednym partnerem pozostają przez całe życie.

źródło: Tygodnik Solidarność nr 21/2003, Autor: KATARZYNA ŚLIWA
Zbigniew
Posts:263067
Zbigniew

--
10-08-2012 15:55:56
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Orgazm na życzenie
Elektroniczny stymulator rozkoszy
Zamiast się umawiać na randki, bohaterowie "Śpiocha", komedii fantastycznonaukowej Woody’ego Allena, używali orgazmatronu - maszyny przypominającej kabinę prysznicową. Wchodzili do niej i osiągali orgazm po naciśnięciu guzika rozkoszy. Czy podobnie będzie wyglądało życie seksualne zabieganego człowieka początku XXI wieku? Naukowcy właśnie skonstruowali pierwszy elektroniczny stymulator orgazmu.

Kabina rozkoszy
Odkrycia dokonał przypadkiem Stuart Meloy, chirurg z instytutu anestezjologii i leczenia bólu w Winston-Salem w Karolinie Północnej. Podczas rutynowego zabiegu przeciwbólowego wywołał u pacjentki doznania seksualne. Kiedy zaskoczony zapytał, co się dzieje, zadowolona z rezultatu leczenia kobieta poprosiła, by nauczył tego jej męża.
Amerykański lekarz chciał za pomocą wszczepionych do rdzenia elektrod zablokować sygnały bólowe, które są przewodzone przez włókna nerwowe. Wystarczyło jednak, że ręka Meloya zadrżała, by tym razem zostały uaktywnione ośrodki odpowiedzialne za pobudzenie narządów płciowych. Tak powstał pomysł skonstruowania elektronicznego stymulatora orgazmu, którego produkcją zajmie się firma Medtronic z Minneapolis. Aparat składa się z wszczepianego pod skórę pośladków generatora (wielkości paczki papierosów) i połączonych z nim elektrod, które zostają umieszczone w rdzeniu kręgowym. Wkrótce zostanie przetestowany na pierwszych ochotnikach. Dotknięcie przycisku wystarczy, by wywołać orgazm o każdej porze dnia i nocy.

Kłopoty z orgazmem
Mózg człowieka uczestniczy we wszystkich etapach aktu seksualnego. Specjaliści z instytutu badań medycznych INSERM w Paryżu wykryli w płacie czołowym powiązane z sobą ośrodki, odpowiedzialne za doznania seksualne. Jeden z nich zostaje uaktywniony podczas odbierania informacji o zabarwieniu erotycznym, na przykład podczas oglądania filmu. W kolejnej fazie następuje pobudzenie części prawego płata, gdzie znajduje się strefa emocji i przyjemności, po czym dochodzi do serii reakcji fizjologicznych kontrolowanych przez podwzgórze. W trzeciej fazie w korze mózgowej rodzi się odczucie orgazmu. Nie jest to zatem prosty mechanizm, lecz seria powiązanych i uzupełniających się procesów.
Zarówno pożądanie, jak i przeżycie rozkoszy wymagają wielokrotnych sygnałów łączących mózg, układ nerwowy i lokalne reakcje fizjologiczne. Stale towarzyszą im procesy przeciwstawne, jak nazywa je neurobiolog Jean-Didier Vincent: podniecenie i zahamowanie, pożądanie i strach, rozkosz natychmiastowa i opóźniona. Orgazmu nie można zatem sprowadzić wyłącznie do fizjologii, mimo że jest on reakcją na serię bodźców. Istotną rolę w jego odczuwaniu odgrywają osobiste doświadczenia, wyobrażenia o miłości, a także mity oraz czynniki społeczne i kulturowe. - Seksu trzeba się nauczyć - twierdzi antropolog i psychiatra Philippe Brenot, autor książki "Jak stworzyć parę".

Stymulator rozkoszy
Stymulator orgazmu ma być przeznaczony dla kobiet cierpiących na anorgazmię - brak szczytowania. Zaburzenie to wcale nie należy do rzadkości. Dotyka nie tylko osoby sparaliżowane i zażywające leki. Co piąta kobieta ma trudności z osiągnięciem orgazmu - wynika z amerykańskich badań. Prawie tyle samo nie odczuwa satysfakcji z seksu (23 proc.), a dla co szóstej kontakty seksualne są bolesne. Wiele kobiet może zatem bardziej zadowolić wszczepienie implantu niż leczenie u seksuologa i zmienianie partnerów.

Seksualność kobiet jest wyjątkowo zaniedbanym zakamarkiem ludzkiej duszy, jak już na początku ubiegłego stulecia zauważył Zygmunt Freud. Tym razem może się jednak okazać, że po stymulator równie chętnie sięgną mężczyźni, nie ma bowiem wątpliwości, iż aparat ten będzie tak samo skuteczny u obu płci. Meloy zastanawia się nawet, czy nie należałoby tak go zaprogramować, by nie mógł być zbyt często używany.
Nie wiadomo tylko, jak często człowiek powinien przeżywać orgazm: raz lub dwa dziennie, a może kilka razy w tygodniu? Według Zbigniewa Lwa-Starowicza, nie ma reguły: niektóre pary kochają się nawet kilka razy tego samego dnia, innym natomiast wystarczy jedno zbliżenie w miesiącu.
Stymulator orgazmu może się stać jeszcze większym hitem marketingowym niż niebieskie tabletki na impotencję. Sondaż przeprowadzony w Internecie przez CNN wykazał, że aż 58 proc. uczestniczących w nim osób chętnie by to urządzenie wypróbowało. - Piętnastolatki gotowe są operacyjnie powiększyć sobie biust, być może będą starały się też o wszczepienie implantu miłości - twierdzi Jim Pfaus, neurobiolog z Uniwersytetu Concordia w Montrealu. Dla wielu osób zimnym prysznicem może być jedynie cena aparatu - 15 tys. dolarów, do których trzeba jeszcze doliczyć koszty zabiegu.

Żódło; Wprost, Numer: 39/2001 (983), autor; Zbigniew Wojtasiński
Jerzuś Jerzegosyn
Posts:263067
Jerzuś Jerzegosyn

--
27-08-2012 16:17:40
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Gwałtowna miłość?
Cytat:
"Ultrakonserwatywny kongresman ze stanu Missouri, Todd Akin, opowiada się za zakazem aborcji nawet gdy ciąża jest wynikiem kazirodztwa lub gwałtu. W wywiadzie telewizyjnym zapytano go, dlaczego tak uważa.
"Z tego co, jak rozumiem, mówią lekarze, to (ciąża w wyniku gwałtu - PAP) jest naprawdę rzadkie. Jeśli jest to gwałt we właściwym sensie tego słowa, kobiecy organizm ma sposoby, żeby to jakoś zablokować" - odpowiedział Akin.""['i]

Statystyki wskazują , że kobiety łatwiej i częściej zachodzą w ciążę po gwałcie niż po rutynowym stosunku z partnerem. Bo najbardziej atrakcyjną seksualnie, podatną na uległość obcemu chłopu i pociągającą dla gwałciciela jest baba w okresie swych dni płodnych. Również gwałciciel jest najbardziej agresywny, sprawny plemnikowo i pociągający erotycznie oraz zapachowo dla kobitki w szczycie swych możliwości testosteronowych i zapłodnieniowych.

Samiec śmierdzący potem, (i przed tem i po tem) węchowo odbierany jest przez większość pań (w okresie niepłodnym) jako brudas stanowiący zagrożenie epidemiologiczne dla potomstwa., Panie się złoszczą, bo już czują (ale jeszcze się kontrolują), że ten smród działa im na prymitywny mózg limbiczny odpowiedzialny za odruchy niekontrolowanej namiętności w okresie rui. Ale w szczycie okresu płodnego damy (nie damy i nie wszystkim damy) klasyfikują go jako niezwykle atrakcyjnego brutala seksualnego.

Uwaga, jeśli stała partnerka nagle zaczyna opowiadać o waszym koledze, że tenże śmierdzi okrutnie. Raz po raz wrzuca od niechcenia, że ona się go brzydzi. A my czujemy się kompletnym ciulem, gdy, czule głaska nas po główce w poszukiwaniu rosnących rogów, to znaczy, że sezon na jelenia jest już w pełni.

Dentka którą stu?
Według raportu z 1982r. (USA) zgwałcone na randce studentki 3-krotnie częściej wiązały się z gwałcicielem, któremu udało się doprowadzić rzecz do końca, niż z takim przed którym zdołały się wybronić. 40% studentek zgwałconych na randce nawiązywało z gwałcicielem ponowny kontakt. 87% molestowanych studentek, które ostatecznie obroniły się przed randkowym gwałtem, nie chciało mieć ze sprawcą już nic wspólnego.

Według niektórych badaczy, pewien procent kobiet ryzykowne prowokowanie do seksu połączone z kokieteryjnym odmawianiem stosuje jako normalną strategię testowania przyszłego partnera.
Takie waleczne zachowanie i rywalizacja połączona z przemocą może nawet uzależniać niektóre babki i facetów, bo podwyższony poziom wydzielanej do krwioobiegu adrenaliny, wywołany walką ,pogłębia doznania orgastyczne.

Co więcej mężatki chętnie kochają się z mężem w dni niepłodne a w dni płodne chętniej oglądają się za obcymi okazując im mniej lub bardziej jawne zainteresowanie seksualne, czyli zalotno-prowokujące. Ładniej wygladają, mają gładszą skórę, wydzielają feromony przywabiające zapachowo obcych samców. W USA zbadano nawet, że o 40% głębiej odsłaniają dekolt piersi w tym chutliwym okresie.
Co nie zmienia faktu, że typowa kobieta najczęściej dobrowolnie zdradza ślubnego ze znajomym męża a mąż zdradza swą połowicę z kobitką o której żona nigdy nie słyszała. I jednej i drugiej stronie związku małżeńskiego, łatwiej utrzymać dzięki temu zdradę w tajemnicy przed współmałżonkiem. Bo kobiece kobitki myślą i działają odmiennie w strategiach ukrywania i wykrywania zdrady niż męscy mężczyźni. Natomiast małżonkowie z mieszaną identyfikacją płciową mają w strategi przyprawiania rogów jeszcze bardziej różnorodnie i kolorowo.

Chłopu trudno zapobiec zdradzie w sytuacji rutyny i nudy pożycia seksualnegow stałym związku. Natomiast, znacznie łatwiej jest zapobiec utrzymaniu ciąży żony z obcym.
Po pierwsze, obowiązek małżonka, który chce uniknąć losu nieświadomego sponsora potomstwa pana Kukułki, to zapewnienie odpowiedniej ilości własnego nasienia w szyjce macicy ślubnej połowicy. Innymi słowy stosunek z wytryskiem do pochwy codziennie. Oczywiście odpowiednie odżywianie na ilość spermy i objętośc płynu ejakulacyjnego, z dodatkiem preperatów cynkowych stymulujących produkcję nasienia.

Druga możliwość to odpowiednio intensywny, regularny, kilkudniowy seks z małżonką, który spowoduje wystarczająco silne orgazmy wywołujące skurcze macicy abortujące zapłodnione przez obcego jajo. Pomaga w tym głęboka penetracja od tyłu z silnymi uderzeniami naszym niezwykle długim i grubym prąciem, w szyjkę macicy i tylne sklepienie pochwy. Plus dodatkowe orgazmy wywoływane mistrzowsko zręcznymi palcami łechtającym. w trakcie gryzienia, ssania i tarmoszenia brodawek sutkowych kobiety. Wiem, że to męczące dla naszych piwnych mięśni ale powinno takie tyłrpanie odtylcowe trwać bez przerwy co najmniej 15-25 minut po doprowadzeniu żony palcem do trzeciego orgazmu łechtanego. Oczywiście należy wcześniej zabezpieczyć zapas żelów poślizgowych zwanych waginalnymi lubrykantami. Zapewni nam to niezatarte wrażenia, mniejsze straty energii, dłuższy czas bezzmęczeniowego ryćkania i brak opornego buntu naszej ślubnej dziurawki przed przedłużaniem stosunku w pozycji kolankowo-łokciowej. Jeśli nie chcemy spłodzić następnego własnego potomka warto używać przynajmniej prezerwatyw z plemnikobójczym nonoxynolem-9. Uuuu!

Oczywiście najbardziej rozsądne jest stosowanie antykoncepcji hormonalnej. Jest ona skuteczna nawet gdy zdradliwa małżonka w namiętnym pośpiechu z obcym drapieżcą umyślnie nie łyknie codziennej pigułki. A poza tym antykoncepcja hormonalna stępia niekontrolowalny nastrój niepohamowanej rui u partnerki, więc nie ma ona typowych nastrojów szaleńczo-zalotnych w czasie jajeczkowania, kiedy odruchowo rozglądałaby się za obcym, atrakcyjnym donatorem świeżego zestawu genów w cudzej spermie.

Obecność nasienia w pochwie można potwierdzić pośrednio, badając specjalnym testerem wykradzione z kosza na brudną bieliznę majtki żony w ciągu kolejnych 3 dni od podejrzanego zdarzenia. Nawet jeśli te majtki zmieniła kilkukrotnie na świeże w ciągu tego okresu. Warunek, nie powinniśmy w tym czasie zostawić tam własnego nasienia, bo ten uproszczony test nie odróżnia dawcy spermy.

Jedną z metod ukrycia zdrady przez żonę jest natomiast nagłe nakłanianie męża do stosunku właśnie w dni płodne, czyli tuż po stosunku z obcym samcem. Łatwiej nas przekonać wówczas, że niespodziewana ciąża z sępem jest naszą zasługą. Jednak kilkugodzinne wyprzedzenie czasowe, to handycup dla plemników z nieprawego łoża. W dodatku, większe podniecenie i silniejszi orgazm z dowcipnym kłusownikiemw w 90% przypadków gwarantuję, że będziemy tyrać i utrzymywać cudze dziecko naszej żony. Ludowe porzekadło brzmi: orkiestra rżnęła całą noc. Pannę młodą. Zamiast grajków bezpieczniej i taniej jest samodzielne zgrać zestaw nuzyczny na płykę CD. Do zapłodnienia wystarczy moment naszej nieuwagi. Czasami nawet pół minuty seksu na własnym weselu. Dla tego typowi chłopi 10 razy bardziej zazdrośni są o seks oblubienicy a nie o czas, który poświęca dla innym na ich oczach.

Ponieważ nasienie powoli wypływa i można je wyczuć węchowo i zapachowo, chorobliwie zazdrośni mężowie są niezwykle skorzy do obwąchiwania i lizania kobiecych genitaliów. Kobiety stosują płukanie pochwy aby uniknąć zdradzenia sekretu.
Tym samym wypłukują korzystną florę bakteryjną (kolonię bakterii mlekowych) i w ciągu tygodnia nabawiają się grzybic ewentualnie dysbakteriozy pochwowej. W dodatku stosunki z obcym mężczyzną odbywają się, na ogół, w niezbyt higienicznych warunkach. Na zmywanie pociągającego smrodu brudnego chłopa, w gwałtownych uniesieniach zauroczenia seksualnego obcym, też nie ma z reguły czasu.
Niektóre kobitki, szczególnie intensymnie kapią się i szorują po powrocie, z takiego spotkania obcym, gwałtownym brutalem dopochwowym. No i zapalczywie myją zęby i płuczą otwór gębowy płynami dezynfekującymi.Te bardziej religijne z samoobrzydzenia, a wszystkie ze strachu aby mąż nie wyczuł obcego zapachu.

U ludzi znaczny odsetek gwałtów przypada na gwałty grupowe. Według jednych danych jest to aż 70% według innych tylko 25%. Przeważają statystycznie gwałty dokonywane przez 4-5 osobowe grupy mężczyzn.
Według niektórych badaczy, gwałt lub gwałtowny stosunek ze szczególnie męsko-atrakcyjnym nieznanym mężczyzną może spowodować poronienie kilkudniowej ciąży z własnym mężem na rzecz ciąży z drapieżcą seksualnym, a nawet dodatlową owulację (uwolnienie jaja) w okresie uznawanym normalnie za dni bezłodne.

Gwałciciele genetyczni stanowią statystyczną mniejszość porównywalną procentowo z mniejszościa biseksualną. Jednak w określonych warunkach, zwłaszcza grupowych, każdy mężczyzna jest potencjalnym gwałcicielem. Wojna to szczególnie nasilony okres podwyższonej ilości gwałtów.
Więcej w tym temacie: "Wojny plemników" - Robin Baker ISBN 83- 7120- 766- 2

Z punktu widzenia teorii socjobiologii pociąg seksualny jest głównym motorem postępu cywilizacyjnego. I korzystnego mieszania genów od coraz to innych samic i samców. Wszyscy marzą o gwałcie. I baby i chłopy. Co nie wyklucza faktu, że każdy gwałciciel musi być tępym kretynem aby takie fantazje, wbrew prawu wcielać c**jowym czynem.

Gdyby Conan nie gwałcił, to w krótkim czasie zostałby Onanem. Upsss! Ma się roumieć, w potocznym znaczeniu wali-gruszego skojarzenia tego imienia w czasach dzisiejszych. Wszak Onan biblebleblijny nie walił konia (= samogwałt, masturbacja, autoerotyzm, marszcznie Freda, brandzlowanie) tylko uprawiał stosunki przerywane. Tuż przed wytryskiem wyjmował fallusa z pochwy niechcianej oblubienicy i wytryskiwał nasienie na ziemię.
Praktyka procesów sądowych dowodzi, że my, szowinistyczne knury zakładamy z góry, że to kobiety prowokują i są winne naszego gwałtownego wtargania do dziury.

Ale jaja!
Skłonność do gwałtu wiąże się z dziwacznie pojmowaną męskością i wyższym poziomem testosteronu. Są to uwarunkowania typowo biologiczne. Zwłaszca sprawność poczęciowa najbardziej zależy od wielkości jąder a tylko nieznacznie od wielkości penisa. Mężczyźni z dużymi jądrami produkują znacznie więcej hormonu męskiego, mają niższy ton głosu, gęstszy zarost na całym ciele, oraz znacznie większą mnogość plemników. Poza tym, są bardziej agresywnie męscy w zdobywaniu partnerek. Zwłaszcza tych bardzo kobiecych. Ale nawet kobieta bardzo męska, w okresie dni płodnych kiedy ma podwyższony poziom estrogenów, może być krótkookresowo niespotykanie uległa i niezwykle kobieca.

Picie alkoholu przez męża gwarantuje czujność w wykrywaniu zdrady, prawdziwej lub urojonej, bo w ciągu miesiąca przechodzi w trwałą paranoję chorobliwej zazdrości zwanej syndromem Otella. Ten dar boży zwany talentem zazdrośnika leczy się obecnie farmakologicznie w gabinetach psychiatrycznych.


Ps.
Stereotypowa laurka, znana wszystkim spantoflonym żonkosiom, brzmi: jaka matka taka córka. Ponieważ materialnie kochamy jednak swoje żony, za naszą krwawicę i wieloletmi wkład finansowy w ich utrzymanie włożony, to niezadowolenie i złość najczęściej projektujemy i przenosimy na ich matki podstarzałe i nie pociągające już dość. Jest to jednak niehumanitarny błąd. Jeśli nie opowiadamy, w ramach poprawności politycznej, dowcipów o mniejszościach seksualnych i różnicach rasowych to w ramach prawodawstwa Uni Europejskiej powinniśmy zakazać kawałów o teściowych.

PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
Marek Gastryczny
Posts:263067
Marek Gastryczny

--
19-09-2012 16:24:58
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
DIETA DOWCIPNA cz.1

Z rzeczy podniecających seksualnie, na starość pozostało mi tylko jedzenie i "pieprzenie". Pieprzem i językiem. No to pieprzę. Językiem. Oj! Czystym!

Odpowiednia dieta ma wpływ na sprawność seksualną, atrakcyjność, samopoczucie i intelekt każdej baby i faceta.

Od tego co jemy i czym przyprawiamy, oprócz nie skrępowanej gastrycznie żądzy do ruchów posuwisto ciernych, zależy również smak ejakulowanej w usta partnerki spermy. Na przykład, ostre przyprawy i warzywa typu; czosnek, cebula, seler, co prawda poprawiają sprawność samczą szalenie, lecz w pieszczotach oralno-genitalnych drażnią damskie podniebienie. Dla poprawy smaku wytrysku z długasa, panie zwykły poić partnerów sokiem z ananasa. Mniam, mniam. Smaczku niespodzianki u dam, dodaje nieodgadniona zmienność wariacji ich gustu smakowego silnie skorelowana z porami cyklu płodnego. Niektóre samice, kiedy mają chcicę, obciągną uwalaną w gnoju świńską racicę.

Aczkolwiek większość mężów narzekających na kobiece awersje do pieszczenia ich penisa ustami po prostu są niedomytymi brudasami. W wysublimowanych smakowo buziach pań, gnilno-rybi zapach kutra rybackiego z pod męskiego napletka, z lekka zalatujący starym żółtym serem, zdaje się być zniesmaczająco odrażającym felerem. Towarzyszący im zapach tzw. “przejrzałej truskawki” w organoleptycznej praktyce diagnostycznej gabinetu ginekologicznego najczęściej świadczy o kontakcie narządów płciowych z pasożytniczymi pierwotniakami rzęsistka pochwowego.

Według poradnika pt. "Dieta na dobry nastrój" warto żywić się w sposób wspomagający prawidłowe działanie układu serotoninergicznego. Autorzy obiecują unormowany apetyt, prawidłową masę ciała, oraz ustabilizowane, dobre samopoczucie gwarantujące naszą sympatię do owej diety.

Odpowiednio wysoki poziom serotoniny w mózgu przeciwdziała depresji, zmęczeniu, stanom lękowym, urojeniom i nadpobudliwości emocjonalnej, zmniejszać nasilenie objawów zaburzeń psychicznych, np. schizo-typowych, wspomagając działanie leków antydepresyjnych.

Papu powinno zawierać w każdym posiłku składniki niezbędne do wytworzenia w ludzkim organizmie neuroprzekaźnika serotoniny, czyli; magnez, witaminy z grupy B, wit. C, oraz białko zwierzęce tryptofan. Tryptofan w "ilościach znaczących dla poziomu serotoniny", występuje głównie w mięsie i produktach mlecznych silnie zagęszczonych, czyli np. w żółtych serach.

W spożyciu białka zwierzęcego istnieje swoista zasada złotego środka. Niedobór powoduje zmniejszenie odporności a u dzieci opóźnienie wzrostu i rozwoju. Nadmiar obciąża nadmiernie wątrobę nerki i przewód pokarmowy. Dzienne spożycie pełnowartościowego białka zwierzęcego (łącznie; mleko, mięso, jaja):
dorośli 1g na 1kg masy ciała, przeciętnie 70g=7dag=0.07kg`
dzieci, młodzież, kobiety w ciąży i karmiące od1.5g do 2.0g na 1kg masy ciała.

Zalecane spożywanie świeżych warzyw i owoców do każdego posiłku dostarcza błonnika, witamin, antyutleniaczy, mikroelementów niezbędnych do zdrowego funkcjonowania organizmu i procesów przemiany materii.

Ciekawostka.
W surowym: mięsie, marchwi, jabłkach, burakach, selerze, pietruszce, czosnku, cebuli, występuje koenzym (NADH) czyli dinukleotyd nikotynamido adeninowy. Warunkuje on właściwe funkcjonowanie ok. 1000 enzymów ale główną rolę spełnia w dostarczaniu energii, czyli przemianach ATP. Ze względu na szybki rozkład (do 10 minut) i niewielką zawartość, odczuwalny efekt pobudzenia uzyskamy spożywając soki prosto (natychmiast) z sokowirówki, w dawce przynajmniej 4 szklanek na dobę. Tak pity, NADH zamiast kawy, sic! bez skutków ubocznych, prowadzi do zwiększenia ochoty na kobity i ogólnej sprawności seksualnej, -poprawy.

Zasady “diety na dobry nastrój” są te same co w diecie zrównoważonej opisanej na stronie internetowej Instytutu Żywienia i Żywności. Jemy regularnie, "wszystkiego po trochu" w proporcjach zbadanych i opisanych przez współczesną naukę.

Żadnych nawiedzonych bredni typu; wegetarianizm, mleko-zabójca, dieta białkowa lub wysoko tłuszczowa, czy obsesja"oddzielania białka od skrobi". Takie zubożone żywienie poprawia chwilowo samopoczucie na zasadzie efektu placebo. Głównie osobom niezrównoważonym emocjonalnie. A w efekcie końcowym pogarsza zdrowie psychiczne i fizyczne.

Zakazy spożywania mleka i mięsa wymyślili przed wiekami, kapłani religii nakazujących wyzyskiwanym biedakom czczenie krowy jako bóstwa. W dodatku do powyższego, zakazo-twórczą obsesję dopełnia grzech kapłańskiej zazdrości o monopol do czułości dla bydła mlecznego. Wszak religijny celibat nawet bogów skłania do fantazji zoofilnego, popędów zaspokajania. Byle nie od strony rogów. A pełnowartościowy pokarm zwierzęcy gwarantujący władczą asertywność w feudalnej gospodarce niedoboru żywnościowego zarezerwowano dla kasty rządzącej.

Zdarza się obecnie, że maniakalnie promują zakazy te, liderzy korporacyjni, opętani obsesją władzy na skutek “przeciwstresowego” nadużywania alkoholu. Bo niedobór pełnowartościowego białka zwierzęcego w pożywieniu odbiera wolę walki o władzę i czyni poddanych posłusznymi niewolnikami. A alkohol podawany długoterminowo, nawet w niewielkich ilościach stymuluje wszelkie zachowania paranoiczne.

Jak każde myślenie magiczne, wiara w cudowne dla ludzkości skutki diety ratującej życie kury, psa, kota, świni, krowy... ma podłoże właściwe dla zaburzeń schizo-typowych. Na wiarę w cuda, to sposób prosty, narzucać wiernym bezmięsne posty. Brak tryptofanu i witamin z grupy B, nie dostarczanych w postaci pełnowartościowego białka zwierzęcego prowadzi u dzieci do niedorozwoju i degradacji systemu nerwowego.
W obliczu przyrostu wypadków zagrożenia życia, tragicznie licznych, WHO rozważała wpisanie wegetarianizmu na listę chorób psychicznych. Po tym jak nawiedzeni rodzice omal nie wykończyli własnych dzieci dwoje przez fanatycznie anty mięsną paranoję.

Wapń, w niewielkiej ilości do każdego posiłku, pomaga w procesie przemiany materii. Dla tego szczególnie zaleca się spożywać produkty mleczne w dietach odchudzających aby nie doprowadzać do odwapniania kości jako naturalnego magazynu tego pierwiastka. Poza tym, spożywanie przetworów mlecznych fermentowanych bakteriami mlekowymi zmniejsza ryzyko chorobotwórczego rozwoju drożdży i grzybów w układzie pokarmowym.

Rozwinięta drożdżyca ogólno-ustrojowa, dzięki fermentacji alkoholowej wywołuje te same objawy degeneracji psychicznej co trwały alkoholizm; skłonności do paranoi urojeniowej, chorobliwą zazdrość, niskie poczucie własnej wartości, brak asertywności i wiarę w cuda wszelakie. Czyli jest świetnym narzędziem do manipulacyjnego panowania nad ciemnym ludem.
Abyśmy po 2000 lat wyzysku w pozycji klęczącej , nie do pytywali się asertywnie : “co z tym niebem” zboczeni kapłani nadal karmią nas rytualnie poczuciem winy, winem i leciwym chlebem, zamiast wzmagającym asertywność serem i mięsem.

Na dobry nastrój, na prawidłowe trawienie, oraz sen, czyli podstawy ochoty na seks, kapitalny wpływ ma regularność: spożywania posiłków, porannego budzenia się i wieczornego zasypiania, (czyli najlepiej o -dokładnie- tych samych porach doby).

W ciągu dnia posiłków powinno być co najmniej 5, ale nie zbyt obfitych. Przed każdym posiłkiem wypij przynajmniej 1 szklankę czystej wody.
Pierwszy posiłek nie później niż w ciągu godziny od przebudzenia. Spożyty wcześnie rano tj. okresie wysokiego poziomu hormonów stresu, podwyższa od 5% do 7% dynamikę przemiany materii w ciągu całego dnia. Ostre przyprawy, pieprz, chili, papryka, cebula, czosnek, seler, por, zwiększając ukrwienie i wydzielanie adrenaliny pobudzają przemianę materii i apetyt na erotyczne figle.

W tego typu diecie duże znaczenie ma również sposób kalorycznego dobierania i zestawiania produktów żywnościowych, w zależności od pory dnia, rodzaju wysiłku i klimatycznych warunków pory roku.

Wytwarzanie serotoniny w ludzkim organizmie jest silnie wspomagane przez odpowiednio duży poziom natężenia światła docierającego do naszych oczu, i aktywność fizyczną tuż po przebudzeniu i w godzinach ranno-przedpołudniowych. Zalecany więc jest wysiłek fizyczny; poranna gimnastyka, spacery na świeżym powietrzu gdzie jest znacznie jaśniej niż w pomieszczeniach zadaszonych. Nie zapominajcie o porannym seksie przy otwartym oknie.

Jesienią i zimą, dodatkowo, warto zastosować odpowiednio silne, sztuczne oświetlenie pomieszczeń mieszkalnych i roboczych. Dla osób skłonnych do sezonowego obniżenia nastroju (tzw. depresji jesienno-zimowej) poziom natężenia oświetlenia poprawiający samopoczucie powinien by od 10 do 20-krotnie wyższy niż przewidują “zekonomizowane” normy oświetleniowe.

Firma Philips opracowała parę lat temu nowy rodzaj świetlówek, Master Activiva Active, których niebieskawe światło przypominające błękit nieba w słoneczny dzień (17000*K), zwiększa wydajność intelektualną i sprawność fizyczną a zmniejsza senność i hamuje apetyt. Bo pobudza aktywność i zwiększa poziom produkcji serotoniny i dopaminy.

Natomiast świetlówki o barwie "ciepłej" (2700*K) przypominające kolory światła jakie daje wschód i zachód słońca, bardziej nadają się do pomieszczeń wypoczynkowo nastrojowych i miłosno flirciarskich.

Po zapadnięciu zmroku, z odpowiednio dużej ilości serotoniny organizm ludzki wytwarza odpowiednio duże ilości melatoniny, która znakomicie wpływa na jakość snu, regulację cyklu dobowej aktywności i regenerację organizmu. W depresji i innych stanach zaburzeń psychicznych związanych ze znacznym obniżeniem poziomu serotoniny, bezsenność jest jednym z podstawowych objawów choroby.

Produkty skrobiowo-cukrowe krótkotrwale zwiększają wytwarzanie serotoniny, bo wspomagają przenikanie tryptofanu z krwi do mózgu. Dla tego w depresji i sezonowym obniżeniu nastroju mamy skłonność do nie pohamowanego obżerania się słodyczami. To powoduje otyłość, która zmniejsza apetyt na seks i ogólną wydolność seksualną. Bo tłuszcz brzuszny obniża poziom aktywnego testosteronu, czyli prowadzi wprost, do ocipienia chłopów.
C.d.n.
PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
Dominik
Posts:263067
Dominik

--
20-09-2012 16:16:17
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
DIETA DOWCIPNA cz.2
Gdy nas dopadnie psychiczny dołek, ochotę na ruchanko odwieszamy na kołek.

Jednym z objawów depresji jest brak ochoty na seks.
Depresja obniża aktywność wielu części mózgu odpowiedzialnych za procesy myślowe oraz podstawowe popędy. Podobnie, działa sezonowe obniżenie nastroju powodowane niedoborem światła dziennego. Mózg ludzki w takim stanie podświadomie wyczuwa, że jest mniej sprawny i dąży do ograniczenia aktywności całego organizmu. W ten sposób siłuje zmniejszyć ryzyko niebezpiecznej konfrontacji ze środowiskiem i zwiększyć szanse przeżycia. W zachowaniach społecznych, w tym seksualnych, unika wyczerpującej rywalizacji przez odgradzanie się od otoczenia.

W depresji nie odczuwamy pociągu seksualnego, bo zanikają zachowania aktywne, rywalizacyjne i badawcze na rzecz; "obronnej czujności", "lęku przyczajenia", "wycofania" z kontaktów ze środowiskiem, "uległej spolegliwości". Jednocześnie narastają negatywne objawy fizjologiczne długotrwałego stresu powodowanego pesymistycznymi obawami o przyszłość.

Wyhamowanie aktywności mózgu wiąże się z niedokrwieniem, czyli niedotlenieniem i niedożywieniem komórek nerwowych. Narastają obronne reakcje regulacji natężenia przepływu i ciśnienia krwi w stresie, przez autonomiczny układ nerwowy. Powiązane adrenergiczne mechanizmy dostosowania napięcia mięśni w naczyniach krwionośnych do zmian ciśnienia atmosferycznego i stanu pobudzenia, mogą objawiać się w postaci odczuwania bólu głowy, w tym migrenowego. Zwłaszcza przy obniżonej aktywności układu seretoninergicznego.

Uwaga!
Odkłamanie mitu. Co prawda, migrena jest kojarzona z oddziaływaniem serotoniny ale prawidłowy, poziom serotoniny (ważny w regulacji ciśnienia krwi przez zmiany napięcia mięśni żylnych i tętniczych) nie powoduje migren. Może ją wywoływać niedobór serotoniny, a dokładniej zespół szoku odstawienia wywołany gwałtownym spadkiem poziomu jej oddziaływania na naczynia krwionośne w mózgu.
Pacjenci leczeni antydepresantami pobudzającymi układ serotoninergiczny, nie mają migren. Chyba, że nagle przerywają przyjmowanie leków, z różnych powodów. W tym względzie ważne jest aby po zakończeniu leczenia depresji przez około 6 -10 tygodni zastosować program łagodnego odstawiania leku, czyli postępującego zmniejszania dawek. I od nowa przyzwyczajać się, że możemy stawać się coraz bardziej skłonni do nie zrównoważonego reagowania na bodźce emocjonalne w skutek obniżenia reaktywności układu serotoninergicznego.
Nota bene antydepresanty serotoninergiczne (MAOI, selektywne MAOI, SSRI) nie zwiększają ogólnego poziomu serotoniny w organizmie. One jedynie podnoszą w przestrzeniach synaptycznych reaktywność układu serotonina-receptory serotoninowe, przez hamowanie jej wychwytu zwrotnego lub jej rozkładu enzymatycznego.

Według książki "Wsłuchując się w Prozak" wysoki poziom serotoniny:
- zapewnia fizjologicznie uwarunkowaną asertywność w między płciowych kontaktach z otoczeniem społecznym,
- zmniejsza wrażliwość na zranienia emocjonalne, odrzucenie i porzucenie, zwłaszcza miłosne,
- zwiększa odporność na manipulacyjne metody szantażu emocjonalnego i materialnego, szczególnie w związkach erotyczno-finansowych,
- znacząco obniża poziom nasilenia stanów lękowych, np. w uzależnieniu uczuciowym od partnerów wielokątów seksualnych,
- wspomaga likwidację wrodzonej nieśmiałości, w tym; do spontanicznego podrywu,
- łagodzi nasilenie objawów zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (OCD),
- pomaga w leczeniu natręctw, typu; nie kontrolowalnego przeszukiwania telefonów i kieszeni kochanków,
- leczy z przedwczesnego wytrysku i chorobliwej zazdrości,
- wspiera leczenie uzależnień od środków i bodźców psycho-chemicznych i używek (alkoholizm, nikotynizm, kofeinizm, a nawet mityczny, bo zmyślony przez katoholików seksoholizm itp.),
- czyni skuteczniejszym i efektywniejszym wychodzenie z uzależnienia od czynników społecznych (sekt, organizacji religijnych, reżimów korporacyjnych),
- leczy nas z nieszczęśliwego i romantycznego uzależnienia od drugiej osoby czyli tzw. “toksycznej miłości”.

Odpowiednia higiena sanitarna podczas przygotowywania i spożywania żywności, może mieć pośredni wpływ na poziom serotoniny w ludzkim mózgu.
Świeżość i higiena w żywieniu to podstawa zdrowego żarcia. Czystość naczyń i sztućców zmniejsza ryzyko zakażenia układu pokarmowego grzybicami, bakteriami i wirusami chorobotwórczymi. Nie spłukane po myciu naczyń detergenty, mogą powodować niekorzystne działanie estrogenne na organizm ludzki i zwiększać ryzyko depresji i raka układu pokarmowego, zwłaszcza u kobiet. Poważnym źródłem zakażeń drobnoustrojami chorobotwórczymi, w tym narządów rodnych, są nie odkażane zlewozmywaki i "gnijące" ściereczki do mycia naczyń.

Uwaga na rytualne baseniki z zakaźną cieczową zawartością, w kościołach zwane chrzcielnicami. Opryszczka twarzy i genitaliów, brodawki, rak szyjki macicy HPV i wirusowe zapalenia wątroby, -gwarantowane.

Grzybice układu pokarmowego, (najczęściej drożdżowe), oraz nadkwasota, zakłócają procesy trawienia i przyswajania składników niezbędnych do wytworzenia serotoniny w ludzkim organizmie: magnezu i witamin z grupy B. Tym samym zmniejszają poziom serotoniny, która jest w mózgu swoistym strażnikiem i regulatorem równowagi psychicznej oraz pogodnego nastroju. Obniżenie nastroju niesie ryzyko utraty odczuwania przyjemności z uprawiania seksu jak i ogólnej ochoty na seks.

Ważnym czynnikiem zdrowia pokarmowego i waginalnego jest korzystna flora bakteryjna w jelitach.
Bakterie kwasu mlekowego z przetworów mlecznych, kefiry, jogurty, (jak i z produktów kwaszonych bakteriami mlekowymi, czyli z kiszonych ogórków i z kapusty kiszonej), korzystnie dla zdrowia stabilizują równowagę drobnoustrojów w układzie pokarmowym. Wysoki poziom bakterii kwasu mlekowego ogranicza rozwój drożdży oraz bakterii i wirusów chorobotwórczych, jednocześnie polepszając przyswajanie w procesie trawienia, niezbędnych dla zdrowia psychicznego, składników pożywienia.
Poza tym, od niemowlęctwa wiemy, że mleko, najlepsza pożywka dla rozwoju bakterii mlekowych, bierze się z kształtnych kobiecych piersi. Nieodłącznego atrybut podniecających figli erotycznych.

Zdrowa śluzówka pochwy kobiecej pachnie zsiadłym mlekiem i jest antyseptycznie zakwaszona, właśnie przez bakterie kwasu mlekowego blokującego rozwój drobnoustrojów chorobotwórczych i grzybic drożdżowych. Układ pokarmowy dziecka jest zasiedlany w trakcie porodu bakteriami mlekowymi ze śluzówki pochwy matki. Pierwotne i wtórne zasiedlenie śluzówki pochwy bakteriami mlekowymi zachodzi w wyniku ich migracji z układu pokarmowego, od strony odbytu, po wilgotnej skórze. Dla tego podstawą, jest utrzymywanie odpowiedniego poziomu bakterii mlekowych w układzie pokarmowym dziecka i dorosłego człowieka.

Terapia antybiotykowa niszczy bakterie kwasu mlekowego w pochwie i dla tego w jej trakcie oraz po zakończeniu warto stosować doustne i dopochwowe uzupełnianie aptecznymi preparatami z odpowiednio wyselekcjonowanych bakterii mlekowych. Codzienną praktyką podtrzymującą powinno być spożywanie żywności zawierającej bakterie kwasu mlekowego i sprzyjającej ich rozwojowi w układzie pokarmowym.

Pochwa zasiedlona bakteriami mlekowymi zabezpiecza układ rodny przed zasiedleniem drobnoustrojami chorobotwórczymi, bo większość ich nie jest zdolna pokonać bariery jaką stanowi ok. 7cm zakwaszonej śluzówki. Ale głęboka penetracja penisa do pochwy może takie bakterie wprowadzić bezpośrednio w okolice szyjki macicy. W przypadku braku odpowiedniego nawilżenia pochwy, ochronna warstwa zakwaszonej śluzówki jest cienka. Intensywne ruchy frykcyjne wcierają niepożądane drobnoustroje (w tym alergeny) w ścianki pochwy, w uszkodzone mikro naczynia krwionośne. Takie zakażenie objawia się najczęściej uciążliwymi stanami zapalnymi.

Z tego względu; przed, w trakcie i po stosunku bardzo ważne jest zachowanie zasad higieny okolic genitalnych i całego ciała oraz podłoża, na którym uprawiamy seks. Wspólny prysznic przed, a nawet po stosunku, wskazany.
Przynajmniej raz na tydzień wymiana pościeli, Pranie pościeli, ze względów sanitarnych zaleca się przeprowadzać w wodzie o temperaturze powyżej 60 stopni Celsjusza. Zwłaszcza jeśli przebywają tam zwierzęta domowe używane do zabaw seksualnych, bo kochanek lub klient lubi sobie popatrzeć.

Pożądana dbałość o antyseptyczne zabezpieczenie np.; miejsc kąpieli i obuwia. Seks oralno-genitalny, (usta -wargi) z nie wyleczoną próchnicą zębów lub z bakteryjno-grzybicznymi infekcjami jamy ustnej, zakażeniem migdałków i gardła, -może grozić "niezdrowym" zapachem śluzówki pochwy i ginekologicznymi powikłaniami. W seksie z nie stałymi partnerami, nie jest zbytnio odkrywcze, że do pieszczenia kobiecych genitaliów bezpieczniej jest używać jako bariery biologicznej, zadowalająco cienkiej, zwykłej folii spożywczej. Wytłumaczcie to wszystkim swoim chłopom. Bez względu na to czy pieszczą was palcem, dłonią, językiem lub stopom. Im częściej uprawiamy seks w różnych miejscach poza domowymi pieleszami, plaża, las, stodoła, stóg siana, samochód, itp. tym większe statystyczne prawdopodobieństwo zakażenia. Jeszcze bardziej należy pilnować zasad higieny jeśli mamy kilku partnerów lub partnerek. Zmieniając partnera seksualnego, zmieniaj też pościel. Na świeżo wypraną, najlepiej w temp. 90 stopni Celsjusza.
Po zakończeniu stosunku lub (serii stosunków) warto profilaktycznie na noc zaaplikować do pochwy globulkę z bakteriami mlekowymi. Przy dużej skłonności do zapaleń pochwy warto zaaplikować bakterie mlekowe również przed stosunkiem.

Bzykając się, dla poprawienia nastroju, pamiętajcie, że prezerwatywa to nie tylko środek antykoncepcyjny. To przede wszystkim bariera dla międzyludzkiego rozpowszechniania drobnoustrojów chorobotwórczych. Podstawowym błędem w pośpiesznym seksie “na brudaska”, jest zakładanie gumki rękoma zagrzybionymi, po czynności zdejmowania skarpetek lub masowania brudnych stóp ukochanej dmuchanej. Ostrożnie bawcie się stopami, które pachną drożdżowymi wypiekami. A już, nie umycie rąk, przed stosunkiem lubo namiętną palcówką, a po pieszczeniu psa lub kota, to zaprawdę bezmyślna głupota. Aczkolwiek, i tak, nie zależnie jaka była zakażenia pochwy przyczyna, kobieta zawsze wam wmówi, że to wasza wina. W związku partnerskim, jedynie słuszna i niekonfliktowa droga, aby uniknąć wydłużonego celibatu, to wyłożyć z własnego portfela na jej wizytę u ulubionego ginekologa. Po prostu szkoda słów, nawet jeśli podejrzewacie, że w zeszłym tygodniu miała was więcej niż dwóch. Co się często w wyemancypowanych czasach zdarza. I to nie licząc owego dowcipnego lekarza
C.d.n.
PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
Jurek Niegrzeczny
Posts:263067
Jurek Niegrzeczny

--
24-09-2012 14:20:57
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
DIETA DOWCIPNA cz.3

Znacie powiedzenie zgrzybiały starzec?
Zrzędliwy i paranoiczny jak alkoholik bliski delirium tremens? Taki, którego oddech zalatuje bakteriami kałowymi. Aseksualny jak zapach kadzidła od wiejskiego księdza nadużywającego mszalnych rytualiów a stroniącego od mydła? Zgarbiony na skutek zesztywniałych mięśni i połączeń stawowych. To typowy objaw długotrwałej nadkwasoty drożdżycowej.
Innymi słowy, brak w układzie pokarmowym zbawiennych dla zdrowia i poczucia młodości, bakterii kwasu mlekowego.

Przy leczeniu grzybic drożdżowych układu pokarmowego i dróg rodnych podstawą jest leczenie farmakologiczne flukonazolem. Unikać należy spożywania produktów zawierających drożdże i sprzyjających ich rozwojowi. Drożdże są wszędzie, na skórze i w układzie pokarmowym. Ale dopiero przy osłabieniu układu immunologicznego, np. długotrwałym stresem mogą powodować szkodliwe, zmasowane skolonizowanie organizmu. W handlowej konserwacji cytrusów stosowane są specjalnie wyhodowane gatunki drożdży zwalczające na skórce owoców wszystkie inne drobnoustroje. Są one bardzo trwałe i niestety oporne na leczenie przeciwgrzybiczne. Myjmy więc profilaktycznie wszelkie owoce przed spożyciem. A ogóry, banany i marchewki również przed ich dowcipnym użyciem.

Lecząc grzybice drożdżowe, warto spożywać chleb razowy i pełnoziarnisty produkowany "na zakwasie". Dwutlenek węgla spulchniający (a właściwie spieniający) ciasto w takim pieczywie, powstaje z fermentacji bakterii mlekowych, zamiast fermentacji drożdżowej. Unikajmy cukrów prostych na rzecz węglowodanów złożonych zawartych w ziemniakach, kaszach z grubego przemiału, ryżu brązowym, warzywach gotowanych a zwłaszcza surowych.
Ludzki układ trawienny znacznie lepiej przyswaja składniki odżywcze i mikroelementy z pełnoziarnistego pieczywa "na zakwasie", niźli z pełnoziarnistego pieczywa "drożdżowego". Spożywanie dużych ilości błonnika roślinnego sprzyja, prawidłowej perystaltyce jelit i korzystnemu rozwojowi kultur bakterii kwasu mlekowego na dalszych odcinkach układu trawiennego.

Dla zdrowia psychicznego bardzo się liczy, drożny, sprawny i regularnie opróżniany z produktów przemiany materii, końcowy odcinek jelit, funkcjonalnie klasyfikowany jako wydalniczy. Drożdżyce i nadkwasota sprzyjają zatwardzeniom stolca i na ludzą mózgownicę działają nie zdrowo. Osobnik z zaparciem nieobliczalny jest i mało odporny na nerwowy stres. Wszyscy wiemy, jak bardzo szalenie, mogą się zachowywać politycy cierpiący na konserwatywne zatwardzenie. Pozytywny wpływ na niezbędne do efektywnego wytwarzania serotoniny, prawidłowe działanie układu pokarmowego i wydalniczego, ma nawyk regularnych, odpowiednich ćwiczeń fizycznych poprawiających perystaltykę jelit i ogólnie wzmacniających mięśnie brzucha. Napoje gazowane dwutlenkiem węgla również polepszają perystaltykę jelit, dlatego są zalecane do popijania niektórych leków hamujących te funkcję.

Pewne pokarmy, np. pestki owoców zawierające odkażającą truciznę o zapachu gorzkich migdałów (-kwas pruski czyli cyjanowodór stosowany jako gaz bojowy), wykazują korzystne działanie przeciwgrzybiczne i antyseptyczne na nieprawidłową florę bakteryjną w układzie pokarmowym człowieka. A generalnie pobudzają seksualnie. Jednak, nadmierne ich spożycie, z kawą i aspiryną może być nadkwasoty i wrzodów żołądka, przyczyną.

Niektórzy, rezygnują ze spożywania kefirów, bo zawierają one do1.5% alkoholu produkowanego przez "grzybki kefirowe", czyli drożdże żyjące w symbiozie z bakteriami kwasu mlekowego. Kefiry, z pasteryzowanego mleka, ukwasza się w ciągu 16–20 godzin, w temperaturach 16*-24*C, po dodaniu 3-5% zakwasu kefirowego. Po tym schładza do 8*C.
Grzybków kefirowych nie ma w jogurcie. Mleko, zagęszczone przez długotrwałe gotowanie do 2/3 objętości, zakwasza się przez 4-5 godz. w wybiórczo bakteriobójczej temperaturze 40*-45*C, po dodaniu 13% zakwasu jogurtowego. Po tym schładza do 8*C.
Kefiry i jogurty produkowane przemysłowo dla handlu, zawierają niestety dodatki polepszające:
-gęstość (pektyny, żelatyna, skrobia),
-oraz jednorodność i trwałość konsystencji (emulgatory; lecytyna, “mydła“, guma arabska).
Do czystej produkcji domowej (minimum polepszaczy) kultury ukwaszające zaszczepiamy z naturalnych kefirów i jogurtów handlowych.

Żelatyna blokuje przedostawanie się tryptofanu do mózgu, przez co zmniejsza poziom amin biogennych takich jak; dopamina, adrenalina, noradrenalina i serotonina, i przez to, zwiększa prawdopodobieństwo nawrotu depresji.
Lecytyna działa estrogennie i obniża ciśnienie krwi, więc w większych ilościach obniża aktywność mózgu i pogarsza nastrój u osób skłonnych do depresji. U osób zdrowych i nie chorujących na depresję, lecytyna jest składnikiem odżywczym łagodzącym stres, wspomagającym pamięć i procesy uczenia się.

Ludzie po zawale tracą dawną werwę nie tylko z powodu przykrej, dołującej świadomości ograniczeń fizycznych i emocjonalno-stresowych związanych z wiekiem i chorobą, ale również dla tego, że leki obniżające ciśnienie spowalniają aktywność mózgu, czyli wywołują swego rodzaju sztuczną depresję. I obniżenie wydolności płciowej. To dołuje dodatkowo.

Stanowi depresji towarzyszy utrata chęci do życia i optymizmu życiowego. Stąd wiele zgonów u zawałowców poddanych terapii lekowej układu krążenia, wiąże się z zaniedbaniami lub z całkowitym zarzuceniem przyjmowania leków. A właściwie nosi znamiona mimowolnego samobójstwa przez zaniechanie uciążliwej terapii.
Spory odsetek zgonów u zawałowców przyjmujących leki na obniżenie ciśnienia wynika z nadużywania wszelkiego rodzaju używek poprawiających nastrój ale niweczących podstawy terapii po zawale. Jednak wielu pacjentów, przyzwyczajonych do aktywnego sposobu życia, woli groźbę bliskiego zgonu na wesoło, zamiast abstynenckiego tycia. Mierzi ich, bycie (przez następne 20-40 lat), nieruchawym, podtrzymywanym lekami przy życiu, skłonnym do depresji i babskiego “zniewieścienia”, łagodnym, wycofanym z walki o wszystko i z życia publicznego -impotentem.

Piwo i wino zawierają chmiel i flawonoidy działające estrogennie i obniżające ciśnienie krwi oraz tempo przemiany materii, dla tego szybciej się po nich tyje i nabiera kobiecych cech osobowości. Obniżają też fizyczną sprawność seksualną i psychiczny pociąg do kopulacji ale wydłużają życie osób z chorym układem krążenia.
Ajuści, po spożyciu piwa, lub przemysłowych jogurtów i kefirów przed stosunkiem, młody mężczyzna mający problemy z nadpobudliwością i przedwczesnym wytryskiem będzie mógł wydłużyć czas kopulacji tak aby zdążyć doprowadzić kobietę do orgazmu zanim sam się "spuści".

Ucząc się do egzaminów warto pić dużo jogurtów z kawą rozpuszczalną i zestawem witamin B-compositum. Kawa pobudza układ cholinergiczny i adrenergiczny, stąd wzrasta aktywność w uczeniu i zapamiętywaniu nowej wiedzy. Lecytyna zapobiega rozdrażnieniu szkodliwemu w procesach uczenia się i wspomaga powstawanie nowych połączeń nerwowych odpowiedzialnych za utrwalanie nowej "wiedzy" w układach pamięci w mózgu. Tryptofan z produktów mlecznych i witaminy z grupy B wspomagają wytwarzanie serotoniny odpowiedzialnej za dobre samopoczucie, wiarę we własne siły i równowagę emocjonalną systemu nerwowego, konieczną do świadomego przyswajania wiedzy. W trakcie sesji egzaminacyjnej, seks z powstrzymywaniem orgazmu, lub nie... stosownie do osobowości może być “cacy” lub “be”.

UWAGA! Wtręt niespożywczy.
Świadome uczenie się, -zamiast tresowanego, bezmyślnego wyrabiania odruchów i fanatycznych stereotypów w procesie manipulowanej indoktrynacji religijnej, jest podstawą wychowywania dzieci i młodzieży nowoczesnych państwach. Rozdział religii od państwa i świeckie szkolnictwo ustanowiono po to aby w życiu dorosłym młodzi ludzie byli niezależni intelektualnie i odporni na totalitarną demagogię wszelkich systemów wyzysku i ucisku wspieranych pobożną ciemnotą. Czyli na zdrowie.

Magnez apteczny, wspomagający wytwarzanie serotoniny, jest szybko zużywany w przyspieszonych procesach przemiany materii, (towarzyszących stresowi i pobudzeniu po spożyciu kofeiny). Warto go przyjmować z jadłem będącym naturalnym źródłem magnezu, kasze, ziemniaki, banany. Dodatek witamin B-compositum, (głównie B6) polepsza przyswajanie magnezu. Istnieje teoria, że produkty mleczne, należy spożywać o innej porze, bo jakoby wapń i magnez spożywane jednocześnie, słabiej są przyswajane w procesach trawienia.

Nikotyna, w najzdrowszej formie, (plastry lub pastylki), blokuje głód, poprawia raptownie i skutecznie sprawność fizyczną, intelektualną i zdolności kontrolowania emocji, dzięki pobudzeniu reaktywności układu serotoninowego i oddziaływaniu na układ cholinergiczny. Ale niestety na krótki okres czasu.

Tuż po orgazmie, czyli w momencie najbardziej czułego zaufania, nikotyna czyni nas odpornymi na ślepe przywiązanie i kobiece manipulacje, zwłaszcza materialne. Zmniejsza występowanie depresji postkoitalnej. Prawdopodobnie hamuje działanie endorfin wydzielanych w czasie orgazmu, odpowiedzialnych za postosunkowy wzrost ufności i długotrwałe uzależnienie miłosne od partnerów kopulacyjnych.

Nikotyna spożywana nałogowo, i bez nadzoru lekarza psychiatry, rozregulowuje układ kontrolowania popędu głodu i blokuje zachowania związane z popędem seksualnym. Odstawienie papierosów lub przyjmowania nikotyny w innej formie powoduje problemy z nadmiernym apetytem i tyciem.

(Sorry! Automoderatory, Cudzysłowy przy wrazach niektórych oznaczają ich substytucję ugrzeczniajacą w wyniku elastycznej, aczkolwiek odre(a)gu-laminowej, samoocenzury):
Ponieważ staropolskie określenie kopulacji brzmi "kohać" (od nazwy, ozdobnego frędzla, przypominającego kształtem penisa w zwisie, a noszonego przez szlachtę u pasa), to w nazwie "nikutyna" jest zarazem: i diagnoza spodziewanych niedomagań, i impotencji męskiej podstawowa przyczyna.
Bo jak ktoś się za bardzo tytoniem kontroluje, to pociągu do seksu dość często nie czuje.

Podsłuchane motto nadkwasoty minionego tygodnia:
Skończ “krzywulcu” z tym kłamliwym gadaniem. Bo, z kilku “niesmacznych” zachowań, to już wolałem jak mi “puszczałaś bąki” w nos, w tę noc kiedy lizałem Ci “ciciusia”.
“Bo monitoring jest wszędzie.”

Smacznego. Mniam, mniam.
PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański z Garwo'linka, kulinarny ham, czyli po angielsku szynka.
Olaf
Posts:263067
Olaf

--
11-10-2012 11:37:15
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Na Racjonaliście fajny artykuł Mariusza Agnosiewicza o religiach i związanych z nimi urojeniach. Także analiza dzieciobójstwa pod wpływem wizji religijnych. O dziwo, nasilenie urojeń zależy od rodzaju religii. Judeochrześcijańskie przodują jako urojeniogenne. Ważnym czynnikiem wzmagającym problemy psychiczne, wśród wynaturzeń religijnych licznych, okazuje się być dogmatyczne tłumienie zachowań erotycznych
Link do: Religia jako środek halucynogenny
http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,8417

Cytaty z artykułu:
W społecznościach katolickich (ale i w małych autorytarnych sektach) wyróżnia się pojęcie nerwicy eklezjogennej, czyli nerwicy związanej z dogmatycznym i autorytarnym nauczaniem kościelnym. Co istotne, w tym przypadku związek pomiędzy treściami nauczania a psychopatologiami jest bardziej wyraźny i bezpośredni. Związana jest ona w szczególności z tymi elementami nauczania, które poprzez zastraszanie piekłem i czyśćcem tłumią normalne pragnienia, głównie seksualne. Generuje to zaburzenia psychiczne objawiające się głównie długotrwałymi stanami lękowymi, dewiacjami seksualnymi, zaburzeniami osobowości, depresjami, zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. Z czasem mogą przeradzać się w psychozy z urojeniami religijnymi, dlatego wyróżnia się także pojęcie „psychozy eklezjogennej"

"...Urojenia religijne związane są szczególnie ze schizofrenią, psychozami afektywnymi, epilepsjami, psychozami odnarkotykowymi. Zależności też są intrygujące, np. w schizofrenii wykazano wzrost religijności pacjentów wraz ze wzrostem symptomów chorobowych. ..."

Zatem, droga młodzieży, módlcie się i postujcie albowiem katując się celibatem można zostać bardzo poważanym, a nawet wyniesionym na ołtarze waryjatem.
PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
Azram
Posts:263067
Azram

--
05-11-2012 16:33:15
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Po ostatniej libacji doznałem olśnienia. By dorzucić małe co nie co a propos jedzenia.

Życie to wojna o rozmnażanie i żarcie. Bez tego nie było by nas. Walka o papu i szerzenie własnych genów, to napęd rakietowy ewolucji ziemskiej fauny. Seks bez żarcia nie ma sensu jak trotyl bez zapalnika. Żarcie bez seksu nie ma smaku jak nitrogliceryna bez cukru. Wabienie samic, u wielu gatunków, to korupcja obfitym dostępem do pożywienia. Ludzie, wyjątkowo bezczelne małpy naczelne, umyślne stosują trunki dodatkowo osłabiające wzajemne opory na amory. Ogniste rozbłyski w oczach i czułę głaskanie uda nad kolankiem daje w miłości wybuchową mieszankę. Nie jedna wdowa, porzuciła cmentarz dla seksu, gdy spożyła miłosnym koktajl mołotowa. Gdyby nie “suk-seksywne” uwodzenie jedzeniem uwieńczane prokreacyjnym sukcesem, dawno wyginęliby z kretesem.

Systemy religijne i społeczne są pośrednio wytworem tych zakodowanych instynktownych potrzeb. Co więcej, narzucają różne regulacje amam i rikitikitak. Religie i filozofie dalekiego wschodu serwują diety jakoby pożądanie wpływające na zdolności rozrodcze i zapał miłosny. Chłopa i kobiety. Religie bardziej prymitywne starają się ograniczać dostęp do pewnych pokarmów aby uczynić łatwowiernych wiernych bardziej posłusznymi rządzącym i kapłanom. Ograniczają zachowania seksualne wykorzystywanych i manipulowanych poddanych danego urojonego boga. Wbrew powiedzeniu "jedziesz nie pij, piłeś zjedz", sekta katabasów promująca alkohol jako sakrament zapewniający łaskawe punkty od boga zakazuje jeść. Od czasu do czasu. A to, dla wielu wyznawców fanatycznych obyczajów liturgicznych, do alkoholizmu i anoreksji całkiem prosta droga. Oraz innych zbrodniczych wynaturzeń religijno-psychicznych.

Dawniej w sytuacji niedoborów żywnościowych, to nie zjedzone żarełko przez masy było masowo odstawianie do świątyni dla nielicznych kapłanów, niby jako ofiary dla bogów. Wszelakich. W wielu prymitywnych kultach religijnych kapłani zjadają własnych bogów i piją ich krew. I to najczęściej, własnym misjonarskim zakazom kanibalizmu, wbrew. Pragnąc bardziej uwiarygodnić odczucia obcowania z tajemniczym transcendentem urojonym a nie poznanym, zjadano wrogów, w trakcie wojen religijnych, pojmanych. Czyniono tak, w intencji przebłagania gniewu bogów, zakazujących zabijania, czyli, o ironio, za własne mordy konkurencyjnej religijnej hordy. I aby przejąć ich rozum, siłę i wydolność seksualną. I zapijano alkoholem. Nic dziwnego, że pod religijnego totalitaryzmu butem pewien trunek nazwano Absolutem.

Abstrahując od religii, różne diety reklamowane zręcznie, obiecują wieczną młodość, siłę, odwagę, spokój, długowieczność, szczęście wewnętrzne. Czuję, że na starość potrzebuję takich porad. Multum sprzeczności w seksualnych poradnikach, tworzy mętlik nie do ogarnięcia przez jednego czytelnika. Ostatecznie załamany, po tych wszystkich mądrościach po**anych, z palcem na spuście sedesu; wiem, że nic nie wiem. W temacie żarcia i karesów. Ale w kupie siła. Proszę o ewentualne podpowiedzi w temacie seksu i jedzenia. Żadna chemia typu viagra mnie nie kręci. I zanim znów wodę spuszczę; Błagam! Pomóżcie!

Możliwości erotycznego konsumowania, -wiele. Więc doprecyzuje, owej diety, liczne a być może sprzeczne fizjologicznie wymagania. Bo do skutecznego doradzania, niezbędne są jasno określone cele i celnie zadawane pytania. Ponoć, to od tego są "życzliwi przyjaciele".

Właściwie, do tej pory, to samice mnie wabiły, a nawet czasem teroryzowały i biły. Wyznaję to z trudem i bardzo nie chętnie, że wszystkie były ode mnie zdecydowanie bardziej inteligentne i szalenie namiętne. To, podobno, jakaś psychologiczna prawidłowość ludzkiego gatunku związana z wyższością intelektu kobiecego nad męskim. Tylko, że większości chłopów wydaje się, że jest odwrotnie. Albo w tajnym samookłamywaniu, udaje niewiedzę, zakładając z góry, że ich świadomość nie przeżyje takiej poniżającej tortury. A uroczo przebiegłe panie sprytnie stawiają na (tego samczego urojenia) per namiętne podtrzymywanie.

Teraz chciałbym przejąć inicjatywę ale do zmiany płci na inteligentniejszą, piękną i wabiącą, brak mi finansów i determinacji. Może to ta depresja nie pozwala mi na podjęcie bardziej zdecydowanych kroków? Cóś w tem może być. Lekarze twierdzą, że kobiece kobiety znacznie częściej zapadają na depresje niż męscy faceci.

Niestety seks z mężczyznami koliduje z mymi uprzedzeniami nabytymi na katechetycznych seansach homofobii katolickiej. Jest jeszcze dysonans pomiędzy głową a ciałem. Fizjologicznie, tzn, w zakresie pierwszorzędowych cech płciowych jestem mężczyzną ale mózg mam kobiecy, na co wskazują moje typowo kobiece reakcje zazdrościowe, strategie działania i zachowania w kontaktach społecznych i uczuciowych. Co wyszło mi w licznych testach psychologicznych. By nie wpaść autosugestywnie w pułapkę dołującego nastroju niespełnionych pragnień klęski, wyznam, że wieczorem czuję się kak łagodnie kobiecy talib a z rana agresywnie męski jak komandos izraelski

Od dzieciństwa, męski chu...łopem być chciałem ale z homofobicznych wyzwisk od partnerek, wnioskuję, że słabo się starałem. No i jako mentalna kobieta, raczej jestem lesbijką, bo pociągają mnie panie dominujące, władcze i męskie zdecydowanie. Aby moje męczarnie były bardziej diaboliczne, kobitki, które mnie zdobyły, posiadają, i posiądą, z reguły są niewierne i programowo poligamiczne. Jak to baby, zasadniczo na tle finansowym.

Po pierwsze, dzięki jedzeniu chciałbym wzmóc swe poczucie męskości i niezależną pewność siebie w uwodzeniu. Abym w atakowaniu, serc kobiecych, wdzięcznym, miał siłę rażenia jak granat ręczny. I zabójczą skuteczność na froncie erotycznych zalotów jak bojownicy alkaidy w porywaniu samolotów.

Po drugie, dla uproszczenia doradczego obstalunku, na razie poprzestanę na ludzkim gatunku. Szanuję wszystkie zwierzęta, więc wytłumaczę pokrętnie, że z behawioru recydywy mych związków, przyzwyczaiłem się aby samice, które ze mną kopulują, były ode mnie bardziej umysłowo rozwinięte, tzn. Inteligentne. Czyli jednak, niestety, tym czasem kobiety. Pomimo, że w dyskusjach z paniami często przybieram obrońcy zwierząt pozę, staram się odciągnąć w czasie ten zoofilny moment, gdy zdecyduję się ostatecznie na brodatą na kozę.

Po trzecie, w dymanej konsumpcji rozkoszy erosa z kobietami, w przeciwieństwie do picia alkoholi i dymienia papierosa, wyniszczających zdrowie łóżkowego herosa, ilość nie odgrywa tak drastycznej roli. Jeśli dieta zapewni pożądanie i wydolność hiperbolicznie rosnące, mogą być tych zdobywanych kobiet, nawet tysiące.

Po czwarte, największa mych miłostek wada i męka to, że wszystkie muszą mieć czym oddychać i na czym siadać. Przez co nie daję rady nosić mych królowych na rękach. Stosowna dieta powinna mnie nauczyć jak te tłuste odchudzić, a te zbyt chude podtuczyć.

Po piąte dieta powinna, czynić kobiety chętnymi i łatwymi dla mnie, i tylko dla mnie, ale bez użycia procentowych trunków.
Czekam na porady, w nieustającej nadzieji. Jak przeterminowana dziewica w haremie sułtana brunei. Pomocy! Ratunku!

Skonsultowałem, z doświadczoną ciocią, że dobrze, aby przypadkiem, dla trwałości miłości kandydatka na kochankę miała przynajmniej toksoplazmozę "odkocią". Schorzenie to czyni mężczyzn ociężałymi umysłowo a kobiety przytulnymi i łatwiejszymi w kontaktach seksualnych. Kota, (zwierza) nie mam. Aczkolwiek, z powyższego wywodu, ostrożnie wnioskuję pół inteligentnie sam, że być może, na pewno, jednak tego "kota", w znaczeniu psychologicznej anomalii, bynajmniej, niestety, wydaje mnie się, chyba, mam?

Urocza znajoma, do pomocy w niemocy, zawsze bardzo chętna, zwłaszcza w nocy, zwierzyła mi się w sekrecie, na okoliczność utraty monogami cnoty, że: “większości powściągliwych kobiet dieta jest obojętna; ważne, by rachunek za kolację wyniósł z tysiąc złotych.”

Dzięki.
Nie chciałbym pouczać i banały prawić ale aby wydać ten ponętny tysiąc, wpierw trzeba dziewicę jakoś apetycznie przywabić. Nie lekceważąc zalet finansowej atrakcyjności, wolałbym aby kobitki dawały mi z miłości. Lub pachnącego ferromonowo-warzywnym kompotem kochały tylko dla tego, że wzbudzam w nich ochotę. Poza tym mając konto z permanentnym mankiem, to ja, już raczej wolę być damskim utrzymankiem. Jako, że nie zamierzam już, dla dam podbijać świata, wystarczy mi, że z nas dwojga, to ona będzie bogata.

Zawsze leciałem na wielkie baby z pociągłymi twarzami dla seksownego ognia pomiędzy ich nogami. Z wiernością to u takich pań słabo i trza pilnować albo pocieszać się własną grabą. Warto mieć kilka przyjaciółek w odwodzie. Niestety, jak dotąd trafiałem niskie gejsze bo sądziłem strachliwie, że zło trza wybierać możliwie najmniejsze. Licząc na stałość, maniłem się maksymą tą, jakoby malutkie wierniejsze som. A przynajmniej rok, dopóki im się na ambicję nie wjedzie jawnymi skokami w bok. Bo wtedy, miniaturki genialnie się mszczą.

U kobiet za pociąg seksualny odpowiada hormon męski progesteron i hormon wzrostu. Kobitki co duże rosną, miały hormonów pod dostatkiem w młodości i popęd seksualny jak króliki wiosną. Lek ze wzrostu hormonem, nawet w okresie menopauzy, wróci apogeum chuci i uczyni białogłowę alkowy demonem. Natomiast kobiece estrogeny, np. w antykoncepcyjnych środkach hormonalnych, pośród zalet licznych, zmniejszają u kobiet poligamicznych pociąg seksualny i uzależniający od wielu jednocześnie kochanków, niebotyczny zakres doznań orgiastycznych. Lecz nie zawsze.

Przyszłe kochanki, ostatecznie żona, powinna być tą dietą dobrze odżywiona. Wiadomo. Duża stopa, duża kuciapka. Fizjologicznie, w powyższych zabobonach chodzi nie o rozmiar ale o wysokich potrzeb seksualnych znamiona. Które zmuszają od młodości do intensywnego trening płciowej wydolności. Takie panie przewodzą w związku z chłopem, łowiąc z zasady panów raczej metroseksualnych, o ile nie ciotowatych w ogóle. Bo, w kraju rządzonym przez mafię księży pedofili, alkoholików biskupów i wielbicieli wszelkich patridjotycznych trupów, notoryczny brak chłopów męskich przypomina suszę na poziomie stanu żywiołowej klęski.

Przy takiej babie, nawet kombatanci misji pokojowych wyglądają jak znerwicowane tłuste lalki chore na stres pourazowy pola walki. Ze sflaczałą procą. Bo ogon, od stresu, zamiast stanąć opada, jak h...umor, podstarzałemu pie...su, wypędzonemu z domu przed północą. Alkohol i nikutyna, rutyna sfer mundurowych, i tym podobnych utajnionych zawodów to zabójcy wzwodów. Dzisiejsi mężczyźni są jak dzieci. I nie jednego, impotencją, miękki strach obleci. Dla utrzymania pozorów męskości jako samczej cnoty, gdy baba nie ruchnięta, wielu zapalczywych myśliwych woli bezmyślnie mordować zwierzęta. I szczuć psami koty.
PZDR. Jerzuś Cieślański
Grzegorz Fizjoterapeuta
Posts:263067
Grzegorz Fizjoterapeuta

--
07-11-2012 11:50:00
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Pojadę hardkorowym żartem nie na poziomie, specjalnie dla Ciebie. Jak rozumiem: potrzebujesz seksu z kobietą, czujesz się kobietą, ale masz penisa, potrzebujesz diety, a może po prostu obciągnij sobie sam i połknij? PS. Uwaga na kręgosłup!
Jerzuś
Posts:263067
Jerzuś

--
07-11-2012 13:36:12
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Łołuu! Zwięzłe, dowcipne a nawet doustne. I z głową. Spróbuję dorównać poczuciem hu... A nawet gwarantuję rozwiązłość tekstową. A nawet nad to, sobie pozwolę i nieobyczajnie słowem powarcholę.

Robię tak od piątego miesiąca życia płodowego. Dlatego rodziłem się pośladkowo i mam bezboleśnie giętki kręgosłup. Zgodnie z anatomiczną budową, łatwiej jest mostkiem przez plecy w stronę pośladków mimo, że w przód znacznie bliżej. O zgrozo! za każdą razom, gdy autoerotycznie sam się ssaczę i doję, to od razu konstatuję, z dołującą odrazą, że nie jestem w typie mojem. I brak mi łechtaczek. Dla tego, jak wspomniałem, wciąż pożądliwie szukam partnerek zdolnych do ciąż, z oddzielnym, od mojego, ciałem.

Niestety, medycyna wykazała obojętny estetycznie wpływ spermowej diety, na szorstką skórę chłopa, i aksamitną cerę kobiety. Fałszywe, stereotypy o kosmetycznych zaletach nasienia męskiego, to kłamstwo zakompleksionych panów, którzy wytrysk na kobiecą skórę traktują jako akt dominacji nad partnerką. W zemście za nadopiekuńczość własnej mamusi. I aby kumplom się chwalić, że jest się jurnym knurem. Bo każdy chłop, gada, że nie chce się reklamować, ale musi. Typowo immanentna, wrodzona, dzicza wada.

Co gorsza, większość chłopów, nawet młodych i wykształconych to brudasy o zapachu starego capa i gnijącego dorsza. W starczej puencie dowcipu o miękkim fellatio, (czyli sflaczałym seksie orano-genitalnym): "To nie ma stanąć to ma być czyste", dowody niskiej męskiej kultury higieny osobistej, są aż nazbyt oczywiste. Strzepując spermę przenoszą na kobietę, kolonizujące genitalia i ręce ich właściciela, bakterie kałowe z nie mytego odbytu kiszonego parę dni w ciepłych, wilgotnych i ciasnych gaciach.

Pokrętnym kłamstwem jest twierdzenie, że wytrysk nasienia lub moczu na kobiecy pyszczek, likwiduje pryszcze. Trądzikowe zakażenia torebek włosowych, (głównie bakteriami gronkowca), wynikają z osłabienia systemu immunologicznego stresogennym, bo zbyt wysokim, poziomem hormonu męskiego. Najintensywniej w okresie pokwitania. U obu płci. Widać to na bardziej męskich dziewczynach, co temperament seksualny wybujały mają i zmierzwioną, gęstą sierść na kończynach.

Pomimo religijnego bajania, wylewanie spermy na skórę kobiecą nie zwiększa porostu włosów w miejscach dawkowania. Intensywność owłosienia na ciele wiąże się z wysokim poziomem hormonu męskiego, więc współwystępuje z większym temperamentem stymulującym do takich śmiałych, wylewnych zachowań seksualnych. Testosteron, u wielu osób, działa na skórę odwrotnie, powodując łojotok oraz wypadanie włosów. Bakterie łatwiej atakują zatkane łojem torebki włosowe, tam gdzie miejscowo, specyficzne składniki męskiego ejakulatu zobojętniły kwasowość skóry.

Alergicznie nadmienię, że u co najmniej 70% kobiet sperma powoduje typowo uczuleniowe zaczerwienienie skóry, swędzenie a nawet bolesne pieczenie. Stąd kontakt spermy ze śluzówką pochwy lub jej połykanie może pozornie pobudzić seksualnie niektóre panie. Na zasadzie pożądania znieczulającego tarcia w otworach naturalnych ciała tam gdzie sperma na drodze reakcji zapalno-uczuleniowej drażniące swędzenie wywołała. I na to po cichu liczymy dorabiając zakłamaną ideologię kosmetycznego połykania nasienia i piękna maseczek z ejakulatu.

Kobitki w sutannach torturowane celibatem, zwane kapucynami, właśnie za tą przyczyną wymyśliły pobudzające picie kawy ze zobojętnionym wysoką temperaturą spermo-śmietankowym zabielaczem, czyli cappuccino. Po takim wyjaśnieniu każdy pobożny rodak wie jaka jest logika i gdzie leży słowotwórcza przyczyna aby walenie konia nazywać trzepaniem kapucyna.

Stosownie częste opróżnianie nasieniowodów, ręczne lub stosunkowe nie zmniejsza ilości testosteronu u mężczyzn do poziomu, który mógłby zapobiec występowaniu zakażenia torebek włosowych. Nie ma więc też medycznej racji w mitach o anty trądzikowym działaniu masturbacji.

Kiedy okres przekwitania mija i poziom hormonów płciowych wraca do normy, pryszcze znikają. Ponieważ w wieku 18-25 lat znaczna część dorosłych ma już jakiś partnerów seksualnych to zanik pryszczy mylnie wywodzi się od bezpośredniego rozpoczęcia życia seksualnego. Mit, trochę jak w tym doświadczeniu z muchą, która po urwaniu wszystkich nóżek jakoby ogłuchła nie reagując na polecenie badacza; "Mucha, Idź!"

Podobnie, związane z podniesieniem hormonu męskiego w okresie dojrzewania, wcześniejsze o kilka lat, pojawienie się podniecenia i masturbacji, mylnie bo wprost, kojarzone jest jako przyczyna powstawania owych trądzikowych krost.

Natomiast na korzystny wygląd cery duży wpływ ma dokrewne wydzielanie endorfin, głównie oksytocyny, po orgazmie. Częste orgazmy, szczególnie głębokie odmładzają i męską i kobiecą powłokę. Również intensywne pocieranie skóry, masaż i głaskanie powodują wzmożone oksytocyny wydzielanie. W sprzedaży są kremy z dodatkiem endorfin, wygładzające skórę. Postkoitalny zdrowy sen wzmacnia wydatnie proces ten. I spożywanie dużej ilości świeżych warzyw oraz owoców. Które prócz dam urody, nam gwarantują jędrne wzwody, czyniące nad ranem namioty z koców.

U kobiet, domniemane (acz nie prawdziwe) maskulinizujące efekty spermo-makijażu są stereotypowo postrzegane częściej jako wada estetyczna niźli obietnica chętnego sekso-dajstwa. Jakkolwiek, podwyższony poziom hormonów męskich u kobiet warunkuje usilne poszukiwanie przyjemności w częstym seksie. Oraz skłonność do jednoczesnego posiadania, w tym samym czasie kilku kochanków. Dla facetów poszukujących przelotnego seksu bez zobowiązań to zaleta kobiecej natury, czyli owa królewska skłonność do aranżowania we własnej pochwie swoistej wojny plemników. Zgodnie z zasadą "niech zwycięży najlepszy", genetycznie usprawiedliwiającą poligamiczną ruję, kilku samców taką gościnną, wyzwoloną dziewoję po kolei inseminuje. Niektórzy twierdzą, że na śliskim ejakulacie poprzednika następny chłop się mniej męczy, łatwiej wnika, delik*taśniej posuwa i mniej energii traci. Nic, dziwnego, że 20% dzieci małżeńskich rodzi się dla tego z łoża nie prawego. Ale dla poszukujących wiernej żony na stałe daje szanse sukcesu stosunkowo małe.

Odradzam seksu bezpośrednio po jedzeniu. Po posiłku do żołądka pompowana jest dodatkowa ilość krwi, która ma wspomagać proces trawienia. Usztywniony penis jest wielką napęczniałą żyłą. Aby rikitiki w ogóle się odbyło to, ta krew potrzebna jest niżej...

Nieświadomym zagadnienia mechanizm płynnego wzwodu przybliżę. Penis jest rodzajem podnośnika hydraulicznego, którego sztywność zależy od zasilania go krwią pod odpowiednim ciśnieniem. Krew musi tętnicą dopłynąć do ciał jamistych w penisie, i odpowiednio je napełnić. Odpływowi krwi zapobiegają zastawki żylne. Czyli dobry wzwód zależy głównie od sprawności systemu krwionośnego, jego drożności, sprawności serca i oczywiście nastawienia psychicznego.

Problemy ze wzwodem, wynikające ze zmniejszenia światła przewodów krwionośnych, osadzającymi się na ich ściankach blaszkami miażdżycowymi na ogół poprzedzają o kilka lat zawał. Świadomość tego faktu pozwala znacznie wcześniej wykryć anomalie i podjąć medyczne środki zaradcze spowalniające arteriosklerozę.

Czyli dieta powinna uwzględniać zdrowie układu krwionośnego, regulować poziom "cholesterolu złego", zapobiegać stanom zapalnym, które sprzyjają narastaniu blaszek miażdżycowych budowanych ze związków organicznych z cholesterolem. Dodatkowo jakieś przyprawy pobudzające krążenie krwi i przewodzenie bodźców nerwowych. Z dodatków po posiłkowych, nikotyna jest w tym względzie zabójcza dla wydolności hydraulicznej i nerwowej wzwodu niczym gilotyna.

Picie wody w odpowiednich ilościach zapewnia usuwanie stresogennych produktów przemiany materii. Zapobiega zbytniemu zagęszczeniu krwi, przez odwodnienie organizmu, notabene dodatkowo zmniejszające ciśnienie. Dobre ukrwienie mózgu rozrzedzoną krwią pod zwiększonym ciśnieniem zapewnia odpowiednie nastawienie psychiczne gwarantujące zaistnienie podniecenia i ogólnej radości ze spodziewanego kontaktu seksualnego.

Pobożni impotenci reklamujący się jako, sztuki kopulacji, tuzy, wstydliwie zwalają winę, za sflaczałość członka, na kobietę dominę i pochwowe luzy. Wszystkim zniewieściałym panom; ministrantom, kościelnym, organistom, wielbicielom księży i kultywatorom oazowych wspomnień anatomicznie zaznaczę i anatomnie przypomnę, że kobiety posiadają i pochwowe i odbytnicze zwieracze. Nawet te pobożne i umięśnione skromniej. Na łaskę bożą w tym względzie, raczej trudno liczyć, dla tego partnerki powinny je ćwiczyć.

Kobitki typowo kobiece to 25 procentowa mniejszość pośród ogółu posiadaczek waginy i jajników. Większość kobitek w obecnych czasach to babki zmaskulinizowane. Zero tłuszczu pod skórą. Tylko same czyste zakończenia nerwowe wszystkich sfer erogennych. Wystarczy chuchać od stóp do głowy, nie trza dmuchać, ni ruszać palcem w bucie a po minucie orgazm gotowy. Przy takim poziomie hormonu męskiego o jakim świadczy ukształtowana kulturystycznie kobieca muskulatura, by zaspokoić trzeba by tura. Na 100 chłopów może z jeden statystyczny rodak dałby radę.

To jest śliczne. Panowie zazdroszczą kaloryferka. A wyobraźcie sobie namiętną siłę tych zwieraczy mogących ścinać słupy telegraficzne? Powiedzmy jasno, tam zawsze jest sprężyście i ciasno. Nawet Holendrowie nie produkują dojarek z takim wysokim podciśnieniem ssania pulsującego by dogodzić krowie. Co więcej, wyobraźcie sobie w akcji te nie zmordowane, umięśnione kobiece ręce.

Takie kobitki mogą mieć każdego ale nie każdego zechcą sponiewierać na frotte. Znają swoją morderczą siłę seksu. Są opiekuńcze i wyrozumiałe. Oszczędzają słabszych od siebie. To one czują potrzebę dominowania i opieki nad słabszym partnerem. Są po prostu silniejsze fizycznie i psychicznie co widać na co dzień. Powszechny w dzisiejszych czasach widok, to pańcio chudszy w barach od treserki, który potulnie drepcze prowadzony bezpiecznie od strony wystaw sklepowych a jego właścicielka od strony niebezpieczeństw ruchliwej, pardon, ulicy.

Piw paw.
Gdy Domina taszczy w jednym ręku osobistego niewolnika, to w drugim dla równowagi stosownie ciężką klatę piwa. I nawet się nie kiwa. To nie wyraz miłości tylko hodowlana troska o usidlonego gaptusia. Dziś panie, więcej też potrafią wypić piwa bez zawrotu głowy i więcej go potrzebują. Bo na zmężniałe nastroje kobitek i ciśnieniowe parcie do prowokowania treserskiej pyskówki, pomaga właśnie piwko. Prosto z lodówki. Chmiel zwiększa skłonność do jajeczkowania ale zmniejsza też chcicę do śmiertelnego zajeżdżenia ślubnego zapchajdziury.

Piwo zawiera fitoestrogreny, czyli hormony kobiece pochodzenia roślinnego. A te, obniżają ciśnienie krwi. Zmniejszają popęd płciowy. Mogą skłaniać do płaczliwości i stanów lękowych. Po prostu ocipiają mózg i ciało chłopa. Odkładają tkankę tłuszczową w sposób typowo kobiecy czyli na D, B, i C. Innymi słowy, piwo uzależnia chłopa od baby i jej kompetencji kulinarnych. Mądra kobieta, w zależności od własnych potrzeb seksualnych w konkretnym momencie cyklu miesięcznego, po prostu, MUSI! restrykcyjnie wydzielać piwo "partnerowi". Bo lepszy żywy kogut w bucie, szczupak w saku, niż rozmoczone w piwie sushi.

Poza ty, proroczę wszystkim odchudzonym, głęboko dowcipnego seksu, w każdej prawie pozycji, bez tłustych kompleksów. Wszak zewnętrzne objawy "słusznej" otyłości brzusznej dzięki ponad normatywnym gabarytowo obrysom, pozornie skracają długości. -penisom. Tym sam, po uroczej ze świecami kolacji, spłycają kochankom głębię penetracji. Nie życzę żadnemu, solidarnie i honorowo, od policjanta, fizjoterapeutę, przez agenta, artystę aż po chłopa i zduna, aby lustrzyca bezrobotnemu dawała dach nad głową, z rozbudowanego dostatnio własnego kałduna.

Mnie, bardzo pomaga gdy wspólne z kobietą, przygotowu... i jemy owe posiłki, okupując ciasną kuchnię. Człowiek się naociera schabowych kotletów, bez wykupywania tramwajowego biletu. I puchnie radośnie, a napięcie rośnie. Może nawet liźnie słonego i popieprzy na gapę, bo przytłoczona w tym raju urocza kucharka udostępni kasownik albo weźmie w łapę, by dla spokoju sumienia zadowolić kanarka. Gdyby ciasto na babę urosło nie wiele, to można, dorodnego ogórka, w kieszeń spodni Jurka. Fortelem, wzbudzając apetyt na witaminy u zarumienionej, gorącej konkubiny.

Bo to nie prawda, z wielu przyczyn, że dla kobitek rozmiar się nie liczy. Udowodniono w badaniach naukowych, że jednak w pierwszym rzędzie bardziej grubość niż długość od orzeszków do żołędzi. One wiedzą, że poczucie członkowej mniejszości psychicznie upośledza męsko-seksualne wydolności. I nie chodzi im o litość, czy empatię romantyczną, ale o naszą, pożal się boże, jako taką gotowość falliczną. Z tego względu, doświadczone kochanki i męskie czasopisma frywolne a nawet poradniki poważne, kłamią mężczyznom, że dla kobiet nie jest to zbyt ważne.
Uwaga na paluszki przy krojeniu warzyw. Podniecenie w kuchni niebezpiecznie przesuwa uwagę na inne członki ciała.

Ps. Warto wi(e)dzieć.
Większość dzieci rodzonych pochwowo wychodzi na świat najpierw głową. Sam poród, przez pochwę stosunkowo luźną, lecz porodowo ciasną szalenie jest dla noworodka przeżyciem wielce traumatycznym i najczęściej wiąże się z podobnym do śmierci, drastycznym mózgu niedotlenieniem. Statystycznie, około 20% dzieci podduszonych w komplikującym się naturalnym porodzie, rodzi się z mniej lub bardziej rozległym okołoporodowym porażeniem mózgowym. Wcześniejsze wykrycie i rozpoczęcie leczenia daje większe szanse aby rozwijający się jeszcze mózg dokonał możliwie obszernego kompensacyjnego “samo naprawienia”. Przeciwnicy cięć cesarskich reklamują ryzykowne wyjście z klatki twierdząc, że w trakcie porodu dziecko dostaje zabezpieczającą przed skutkami niedotlenienia, naturalną oksytocynę od organizmu matki. Aby przyspieszyć skurcze i ciężki poród przez waginę lekarze często podają ciężarnej syntetyczną oksytocynę. Nie zbadano jeszcze dostatecznie jednoznacznie, by objawić światu, czy oksytocyna okołoporodowa czyni mniej, czy bardziej podatnymi na późniejsze uzależnienia od innych opiatów.

Są na to naukowe dowody liczne, że okołoporodowe wspomnienia jasności zewnętrznego świata i wyciągnięte ręce położnej, znów przeżywamy gdy nam się zdarzy przebywać w stanie śmierci klinicznej. Ludzie indoktrynowani pobożnymi bajkami, interpretują owe doznania jako kontakty z bogami. Ja, zaś witając świat pośladkami, między nimi mam wszystkie religie, wraz z ich ograniczającymi rozwój umysłowy magicznymi kłamstwami. Bo pierwsze co ujrzałem to kobiecego borsuka. I tam od młodości raju szczęśliwego szukam.

POZOR! Jestem stolarzem a nie lekarzem.
Z góry zaznaczam, że serwowane poglądy, darmowo prezentowane na sposób nieudolnie urymiony, to po części osobisty behawior subiektywnie obleczony w moje błędne uprzedzenia a po części typowy przekrój ogółu ludzkiego stanu psychicznego. Nota bene znany i znajomy nam, bo w licznych poradnikach psychologicznych statystycznie uśredniony. Stąd, trudno uniknąć mylnego, zbyt osobistego odebrania zagadnień i problemów miłosnych, przez wiele czytających je zazdrośnie przewrażliwionych osób. W sposób przypadkowy i nie zamierzony, każdy może fałszywie, w chwili zwątpienia lub momentu nieuwagi, odnieść moje objawienia do swojej byłej, obecnej albo przyszłej żony. Tekst miał być intrygujący, pouczający i śmieszny. Starałem się autoironicznie być pocieszny jak umiem. Mimo to, zawsze się trafi ktoś, nie będący idiotą, kto trafne porady, nie celnie zrozumie. W czasie pobudzenia biorytmów, gdy wedle faz księżyca jest pełnia, porywcze uczucie rywalizacji rogatym bykom umysły wypełnia. W dodatku, jeśli zazdrość na mózgi się rzuci, pośród nerwowych odruchów i nie spełnionych chuci, brak precyzji oceny co do wierności krowy, może wpływać na pochopność decyzji rozwodowych. Co niniejszym, czynię w społecznym i spolegliwym akcie a nerwowym stanie, bo odzwierciedlającym szczerze takie zachowanie.

PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
Jerzy
Posts:263067
Jerzy

--
07-12-2014 14:08:42
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Ecyklopmedia róznistych diet od A do Zet
http://portal.abczdrowie.pl/diety-od-a-do-z
Jerzy
Posts:263067
Jerzy

--
13-01-2015 14:05:11
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Za miesiąc walentynki, wszyscy tęsknią wiosny warto więc odświeżyć temat miłosny.

Wedle przytoczonych w 1# post, - wywodów, zakochujemy się nagle, z trzech powodów. A raczej w trakcie zachodzenia pozornego zjawiska "Miłości Od Pierwszego Spojrzenia", (MOPS) z trzema pomieszanymi, podstawowymi procesami nieświadomego wyboru mamy, więc do czynienia;
1.- Nieuświadomione upodobania naiwne do osób podobnych w jakiś sposób, do naszego rodzica płci przeciwnej,
2.- Proces odruchowy, wzajemnego dopasowania i uzupełniania się cech płciowych,
3.- Podświadome, odmienne u kobiet i u mężczyzn, preferencje liczne, nabyte w procesie ewolucji gatunków i dziedziczenia ich po przodkach, czyli genetycznie.

Esencja zauroczenia?
Psychiatrzy twierdzą, że stosunek emocjonalny do głosu rodziców, muzyki, zapachów, smaku pożywienia i przypraw kuchennych programuje nam się już, kiedy jeszcze pławimy się w wodach płodowych. Zapamiętane w korze mózgowej bodźce z otoczenia zostają w tym czasie skojarzone nieświadomie z (przyjazną, przyjemną lub wrogą i zagrażającą) wartością emocjonalną zakodowaną w układzie limbicznym. W dorosłym życiu, podświadomie rozpoznawane, jako identyczne z cechami rodziców dźwięki, zapachy i zachowania u nowo poznanych partnerów wzmagają szanse nagłego zakochania od tzw. "pierwszego wejrzenia". Oczywiście skutek może być odwrotny, jeśli w dzieciństwie na skutek doznanych krzywd i stresu wyrobiliśmy sobie wobec "zgredów" tzw. odruch wymiotny.

Geneza podświadomości
Powstający w okresie płodowym mózg, poczynając od zera rozwija się, stopniowo rozbudowując i uaktywniając struktury neuronalne, zdolne w przyszłości, do posiadania funkcji samoświadomości. ”W przyszłości”, czyli po narodzinach i okresie niemowlęctwa, kiedy mózg dziecka będzie na już tyle rozwinięty morfologicznie i doświadczony psychicznie, aby tworzyć podstawy świadomości samego siebie.
Pod koniec ciąży mózg płodu zaczyna odbierać, zapamiętywać i kodować emocjonalnie coraz więcej bodźców docierających do niego w przytulnej, bezpiecznej macicy. W tym okresie mózg płodu koduje skojarzenia;
- skulonej pozycji ciała,
- kołysania w wodach płodowych,
- dźwięku melodii kołysanek,
- wszech otaczającego ciepła,
- delikatnego ucisku,
- wilgotnego dotyku,
- masującego ocierania o ciasne ścianki macicy; stóp, pośladków, pleców, grzbietu i głowy.
Pamięć tych doznań jest w naszym mózgu, jednocześnie łączona z poczuciem podświadomego szczęścia, bezpieczeństwa, spokoju, rozluźnienia, co w późniejszym życiu, (zwłaszcza w sytuacjach problemów osobistych i emocjonalnych), skutkuje skłonnością do poprawiania sobie humoru wspomnieniami z beztroskiego dzieciństwa a nawet wykazywania zachowań i reakcji dziecinnych w relacjach z innymi dorosłymi ludźmi.
Bodźce kinestetyczne tego typu, powodują jednocześnie zwiększanie wydzielania oksytocyny, która odpowiada w życiu dorosłego człowieka, między innymi za odruchy miłosnego przywiązania, większej ufności w kontaktach społecznych, głębsze przeżywanie orgazmów, czy np. większą odporność mózgu noworodka na niedotlenienie w trakcie porodu.

Oksytocyna
Nic dziwnego, że większość metod terapeutycznych służących poprawianiu ufności, relacji i więzi jednostki z otoczeniem społecznym, korzysta z treningu masażu, dotyku, głaskania i przytulania. Naukowcy pracują nad oksytocyną w aerozolu, podnoszącą zaufanie w trakcie terapii zaburzeń emocjonalnych.

Kobiety wydzielają więcej oksytocyny, -więc na wszelkie głaskanie bardziej niż mężczyźni łakome są panie. Są bardziej wrażliwe na dotyk a jednocześnie bardziej odporne na ból. W mózgu ludzkim, z pośród struktur odpowiedzialnych za odczuwanie poszczególnych części ciała, najbardziej rozbudowane są te odpowiedzialne za usta, dłonie, stopy i sfery erogenne. Tam, więc, uwodząc panie, wpierw szarmanccy panowie stosują delikatne obłapianie.
Jedynie bardzo doświadczony uwodziciel, ale też i nieobyty w sztuce kochania, ale atrakcyjny finansowo tępy osiłek, od razu i bezczelnie może ( i to ze skutkiem pozytywnym) łapać za kobiecy tyłek. Typowy mężczyzna, jest nieco toporny w rozpoznawaniu różnych dotykowych znaczeń i gatunków a jego subtelność można równać z wołem. Nic w tym dziwnego, że zwykłe, koleżeńskie podanie dłoni przez kobietę, lub trącenie stopą pod stołem, odbiera najczęściej (mylnie) jako pewne zaproszenie do odbycia seksualnego stosunku. Oczywiście, proszę się nie doszukiwać w powyższych wywodach, usprawiedliwienia dla nieudacznych połamańców, którzy obłapianą kobitkę nieustannie przydeptują w tańcu. Z drugiej zaś strony, gdyby to zalotne tra(k)towanie "per noga", na niektóre z Pań, podniecająco nie działało, to w procesie ewolucji gatunku męskiego, pewnie by nie przetrwało.
Natomiast mężczyzna tzw. metro-seksualny (w domyśle niewieści) z zasady wiele, (ale umiejętnie) głaskający, postrzegany jest przez nasz kobiecy ród, jako bardziej pociągających, bo delikatniej pieści.

Wygłaskana wierność?
Socjobiologowie twierdzą, że normalny samiec ludzki ma zakodowane w genach, aby przywiązywać się do matki swego potomstwa nie dłużej jak na 4-6 lat od urodzenia najmłodszego dziecka. A potem szuka nowych atrakcyjnych samic, gdyż mieszanie coraz to nowych genów jest motorem ewolucji gatunków. Zapewne wiele kobiet ma podobne spostrzeżenia w temacie wakacyjno-miłosnego zadurzenia.

Kobiety wydzielają więcej oksytocyny, więc w stanie zakochania uzależniają się od wybranka serca na dłużej, są bardziej stałe w uczuciach przywiązania.
Oksytocyna odpowiada między innymi za skurcze mięśni podbrzusza i dróg rodnych. Dziewczyny, dzięki naturalnej nadwyżce oksytocyny mają intensywniejsze i dłużej trwające doznania w trakcie spełnienia miłosnego. W dodatku, więcej oksytocyny wydzielają w trakcie szczytowania, dzięki czemu jeszcze długo „po”, pozostają w nastroju endorfinowego uniesienia i odruchowej potrzeby dalszego przytulania, głaskania i bycia głaskanym. Stąd wszelkie głaskanie i przytulanie po stokroć silniej niż na mężczyzn, działa na typowo-kobiece panie. Głaskanie kobitek chudych jak i tych "przy kości", ponownie uruchamia automatyzm odczuć "bliskości", ufności, bezpieczeństwa i nadziei odczuwanych w życiu płodowym i wczesnym dzieciństwie w relacji matka-dziecko. Również "zniewieściali chłopi", są bardziej podatni na wszelkie pieszczoty. Natomiast typowo męscy gorrile nie odbierają głaskania nazbyt mile.

Uwaga drogie Panie, jeśli mechanizm przywiązywania do potomstwa i partnera seksualnego oparty jest na procesie endorfinowego uzależnienia od oksytocyny, to znaczy, że możemy wiernością chłopa nieco posterować. A więc drogie koleżanki, dzięki sprytnemu głaskaniu, masażowi i wydzielanej w trakcie męskiego orgazmu oksytocynie, również chłopa można dłużej utrzymać przy jednej dziewczynie.
PZDR, Jerzuś Jerzysyn Cieślański
NIE grzeszny jeż
Posts:263067
NIE grzeszny jeż

--
15-01-2015 13:58:59
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Telepatia i zdziecinnienie w miłości?
Podobno zakochani z czasem upodabniają się do siebie, dzięki wzajemnemu poznaniu własnych reakcji psychologicznych. Kochankowie twierdzą nawet, że połączenie miłosnej empatii z namiętnością, nabiera cech tzw. "telepatii", nasilającej się proporcjonalnie do ilości przeżytych wspólnie orgazmów. Większość psychologów, jest jednak zdania, że to tylko, objaw chorobliwie się nasilającej zazdrosnej skłonności do prób przewidywania myśli osoby ukochanej, wraz ze wzrostem poziomu uzależnienia emocjonalnego od niej, na skutek endorfinowego oddziaływania oksytocyny.

Równie często, uwodziciele, dysponujący odpowiednim flirciarskim doświadczeniem, starają się zdobyć zaufanie osoby uwodzonej, wywołując w niej przeświadczenie, że doskonale ją rozumieją i dużo o niej wiedzą. A miłośni oszuści drobni, zdobywają sympatię uwodzonej osoby, stwarzając pozory jakoby byli do niej psychicznie i kulturowo podobni.

Mity telepatii
Niektórzy badacze sądzą, że część oprogramowania mózgu płodu, (zwłaszcza w układzie limbicznym) oraz jego wczesnych zasobów pamięci, powstaje w wyniku telepatycznego kontaktu z mózgiem matki. Telepatia miałaby według nich być rodzajem prymitywnej komunikacji, właściwej wszystkim zwierzętom w chwilach silnego pobudzenia mózgu powodowanego wpływem emocji pozytywnych lub negatywnych. Stany takiego pobudzenia mogłyby być, również wywoływane przez różne substancje chemiczne oddziaływujące na system nerwowy, w tym alkohol, halucynogeny.
Według „wyznawców” telepatii najczęściej śnią się nam ludzie (i ich osobiste przeżycia) poddani gwałtownym emocjom takim jak strach, lęk, zagrożenie, stres, orgazm, śmierć, wypadek, lub alkoholowe upojenie. Gwałtowne ruchy oczu w czasie śnienia, zwane REM (rapid eye movements) wskazują na to, że do konstruowania snów, mózg wykorzystuje zarówno zmagazynowane w lewej półkuli zasoby naszej pamięci, jak i aparat kreowania nowej, urojonej rzeczywistości, w prawej półkuli mózgowej.

Główny problem takiej teorii śnienia snów, (fale alfa, faza REM), to duże prawdopodobieństwo, że nasze własne, prawdziwe wspomnienia, mogą nam się mieszać "dzięki telepatii", z cudzymi snami oraz cudzymi realnymi przeżyciami. Śniąc, nasz mózg "jak telewizor" miałby wychwytywać nadawane przez inne mózgi, standardowe, ogólne wzorce uczuciowe, (uniwersalne dla wszystkich zwierząt posiadających układ limbiczny, tj. ssaków). Natomiast do ich pełnego wyświetlenia "na ekranie snu", mózg używałby jedynie podobnych opisów zmagazynowanych w zasobach naszej własnej pamięci. Stąd cudze przeżycia odbierane we śnie, moglibyśmy odbierać jako własne, co i rusz śniąc, że jesteśmy kimś innym, "płcią odmienną", babą, kozą, wilkiem, rybą tudzież ptakiem.

W świetle powyższych teorii, jak twierdzą lekarze psychiatrzy, po wyhodowaniu sobie w mózgu telepatycznych stereotypów magicznych i zbiorowych urojeń życzeniowo-roszczeniowych, jest już całkiem niedaleko do uwierzenia w istnienie domniemanych zjawisk nadprzyrodzonych np. UFO, wygranej w totolotka, duchy zmarłych, boskie istoty, itd. Po prostu sprzyja temu konstrukcja i działanie ludzkiego mózgu oraz stosunkowo jednolite doświadczenie ludzkie, podobnie programujące nasze mózgi w trakcie ich rozwoju i dalszego życia.

Dziecinne myślenie magiczne
Zakochani często zachowują się i rozmawiają ze sobą "jak dzieci". Przenosząc na dorosłych kochanków, uczucia miłosne, które żywili w dzieciństwie wobec rodziców, (zwłaszcza płci przeciwnej), doznają metamorfozy "odmładzająco-naiwnej". Być może, w tym miłosnym zdziecinnieniu jest mechanizm tęsknoty do rodzinno-dziecięcego szczęścia i bezpiecznej beztroski.

W okresie późnego niemowlęctwa, ludzki ssak zaczyna rozróżniać świadomie, że jest oddzielną osobą od organizmu matki, z odmiennymi i nie zawsze zbieżnymi potrzebami. Kończy się w tym czasie magiczny rajski okres, kiedy ludzkie szczenię ma jeszcze poczucie nierozerwalnej jedności z otaczającym je środowiskiem. Kończy się również boskie poczucie bycia wszechwładnym "MY",(Mather & Yuong) kiedy dziecko, ma wszystko to czego akurat zapragnie; kiedy wystarczy czegoś chcieć, aby to coś się zjawiło samo i niemal natychmiast, aby to zaraz mieć. Jednak wczesne doświadczenia niemowlaka padają na żyzną glebę nieuświadomionego społecznie mózgu, który jest jeszcze we wstępnej fazie kodowania wiedzy o otaczającym je środowisku. Tym samym, utrwala się w nim podświadome, pierwotne przekonanie, że jeśli tylko poczuje potrzebę, kwęknie, jęknie, to; żarcie, przytulanie, głaskanie, zmiana zafajdanych i szczypiących w skórę pieluch, -od razu osiągalne stają się i spełnione.

Większość pełnoletnich ludzi z tego wyrasta, ale w niektórych schorzeniach psychicznych lub w chwilach załamania nerwowego, tęsknota za tym magicznym okresem pozornego "samospełniania” się zachcianek, pozostaje lub powraca. Owa chorobliwa, dziecinna wiara w cuda spełniające się za sprawą samego "chcenia i myślenia" zaliczana jest w psychiatrii do kategorii upośledzeń racjonalności z gatunku "magicznego myślenia". Nie bez racji, owa skłonność dzieci (oraz zdziecinniałych, niedojrzałych dorosłych) do wiary w cuda, jest wykorzystywana w różnych metodach manipulacji religijnej opartej na szantażu emocjonalnym i żonglerce obietnicami spełnienia nie realnych zachcianek i rozbudzonych sztucznie potrzeb psychicznych.

Inteligentne kłamczuszki
Na ogół jednak, prawidłowo rozwijający się niemowlak szybko się uczy, że dostęp do opieki oraz do pożywienia wymaga interwencji własnej, czyli coraz bardziej wyrafinowanej komunikacji z otoczeniem, głównie matką, na poziomie mózgu emocjonalnego. Z czasem, dziecko nauczy się również emocjonalnego szantażu, i wymuszania na otoczeniu pożądanych reakcji. W wieku kilku lat, w młodym mózgu rozwinie się już tzw. "teoria umysłu" i dziecko zrozumie, że inni nie czytają jego myśli i nie znają jego zasobów wiedzy. Dzięki, uświadomieniu sobie tego zjawiska dyskretnej natury własnych myśli, będzie ono doskonaliło się w świadomej sztuce manipulacji i kłamstwa łączonego z oddziaływaniem emocjonalnym. Jednocześnie będzie sobie rozwijać pamięć o zachowaniach środowiska i budować na tej podstawie własne teorie, co do spodziewanych zachowań, reakcji i myśli otoczenia społecznego, w odpowiedzi na aktywność własną, w przyszłości. Najbardziej inteligentne dzieci najlepiej kłamią, świetnie też rozpoznają cudze kłamstwa a w życiu dorosłym zajmują najwyższe pozycje w hierarchii społecznej.

Niektóre rodzaje mikro-uszkodzeń mózgu np. doznanych na skutek niedotlenienia w okresie okołoporodowym, powodują, że istnieją też ludzie dorośli, którzy funkcjonują tak, jakby z dziecinnej fazy magicznego myślenia w ogóle nie wyrośli. Takie „duże dzieciaki”, będąc z natury, w odróżnianiu rzeczywistości od urojeń lub prawdy od fałszu „nie zbyt ściśli”, nadal żyją w urojeniu, że słyszą cudze myśli lub jakoby istniał jakiś boski ideał i super-rodzic, który wszystko o nich wie. I choć oszukują nieświadomie samych siebie, nawet żyjąc w biedzie, owi farciarze czują się na ogół szczęśliwi i beztroscy jak w niebie.

Podsumowując
Nieświadome zasoby pamięci z okresu płodowego i wczesnego dzieciństwa, odpowiadają za ludzką skłonność do magicznej wiary w cuda, poszukiwanie ideału urojonego kochanka i opiekuna zarazem, schizoidalnie łączącego w sobie, (jak mister Hide i doctor Jekyl) matczyną opiekuńczość, nie zrozumiałą ojcowską srogość i odrobinę miłosnego szaleństwa. Fantasmagorię boga łączącego w sobie te trzy cechy, za pieniądze MEN wtłaczają bezbronnym dzieciom, nie ustalonej preferencji -pingwiny i klechy.
PZDR, Jerzuś Jerzysyn Cieślański
Jerz Cie.. Misie Chce
Posts:263067
Jerz Cie..   Misie Chce

--
27-01-2015 13:29:29
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Ja Towarzysze w kwestii podrywu. Cz.I
Seksuolodzy twierdzą, że największym i najważniejszym organem seksualnym człowieka jest jego mózg. Piszą też, że to kobieta wybiera świadomie partnera, a mężczyzna odruchowo dostosowuje się do kobiecych kryteriów selekcji. Odruchowo, czyli za pomocą emocjonalnych „automatyzmów” działających poza męskimi możliwościami świadomego sterowania i kontroli nad popędem. Oto niektóre aspekty działania tego konglomeratu szarych komórek na odcinku stosunków międzyludzkich:

Kochaj z głową
Ludzki mózg ponoć wykształcił się w dużej mierze dzięki treningowi w damsko-męskich gierkach i podchodach, miłosnych, mających na celu „tanie” erotyczne figle zapewniające przedłużenie gatunku. „Tanie”, czyli dużo przyjemności seksualnych i jak najmniej zobowiązań -dla mężczyzn. Dla kobiet oznaczało to zapewnienie bezpieczeństwa egzystencjonalnego im i ich potomstwu przy możliwie oszczędnym szafowaniu dostępem do groty rozkoszy.

Półkule i półgłówki
Kobiecy zmysł uwodzenia, jest w tym zakresie znacznie doskonalszy od męskiego. W trakcie flirtu kobiety myślą głową a właściwie wyrachowaną korą mózgową doskonale równoważącą informacje racjonalne z emocjonalnymi. Dzięki grubszemu ciału modzelowatemu służącemu komunikacji między obiema półkulami mózgowymi, mają one tak jakby tylko jedną głowę, zespoloną spoidłem wielkim.
Choć mężczyźni dzięki większej funkcjonalnej lateralizacji półkul mózgowych mają jak gdyby dwie oddzielnie myślące główki, to jednak w stanie zakochania myślą, (jeśli w ogóle wówczas myślą), prawą, czyli tą zdecydowanie emocjonalną. Najczęściej jednak "tracą trzeźwość umysłu" zupełnie i reagują automatyzmami popędowymi zaprogramowanymi w prymitywnym mózgu emocjonalnym, czyli w układzie limbicznym. „Dowcipne kobiety” twierdzą nawet, że faceci mają trzecią, (nie większą od nasiona dębu, czyli żołędzia), prymitywną główkę położoną w rozpadlinie pomiędzy lewą i prawą półkulą mózgową, a służącą osiąganiu rozkoszy seksualnej. Według zasad socjobiologii, reagowanie owym „żołędnym łebkiem” podczas zalotów, powinno teoretycznie zwiększać mężczyznom szybkość osiągania celów seksualnych, bo pomagało by im unikać zagmatwanych dylematów miłosno-materialnych typu : „osiołkowi w żłobie dano, w jednym Venus, w drugim wiano”.

Kora mózgowa składa się z części lewej i prawej.
Lewa półkula jest z zasady optymistyczna i mało podatna na zauroczenie miłosne, bo potrafi lepiej kontrolować emocje niż prawa półkula. Prawa półkula łatwiej ulega miłosnym bodźcom odruchowym płynącym z prymitywnego układu limbicznego. Nad-aktywność prawej półkuli mózgowej wiąże się z wysokim poziomem dopaminy w mózgu. Pobudzenie lewej -z wysoką aktywnością układu serotoninergicznego.

Straszki na Laszki
Rozbudzanie sprawności i aktywności własnej lewej półkuli pomaga uzyskać kontrolę nad związkiem miłosnym, czyli „dużo seksu za małą cenę” - dla mężczyzn, lub „mało seksu za dużą gratyfikację materialną” - dla kobiet. Wszelkie sposoby na rozbudzenie aktywności tylko prawej półkuli partnera lub partnerki, zmniejszają ich samokontrolę i asertywność na rzecz emocjonalnej porywczości i kretyńskiej kreatywności generującej kłopotliwe urojenia, zarówno u pań jak i u panów. Należy jednak pamiętać, że w trakcie podchodów miłosnych znacznie łatwiej jest spowodować taki skutek u „typowych” panów, niż u „typowych” pań.

Prymitywni i zakompleksieni mężczyźni starają się wspomagać metody manipulacji miłosnej, przez skryte wzbudzanie u kobiet emocji strachu, poczucia niepewności, zagrożenia a potem wykazywać się zdolnością neutralizacji sztucznych zagrożeń i udawaną opiekuńczością. Taka „metoda” sztucznego straszenia „jako tako” sprawdza się w zalotach i pierwszym podrywie, ale kompletnie zarzyna udane pożycie seksualne, jeśli zazdrosny partner stara się w ten sposób, nadal utrzymać kontrolę nad zdobytą już partnerką. Tępi chojracy, aby uniknąć takiego nieuniknionego uwiądu pożycia seksualnego, upraszczają tę sztukę do sekwencji aktów przemocy. Gamonie i nieudacznicy bardziej natomiast skłonni są podawać kobietom substancje chemiczne (alkohol, używki, czekolada, narkotyki, itp.) skutkujące rozbudzaniem układu limbicznego.

Tresusa żony na obie strony
Wszelkie nie poprawne skojarzenia proszę kłaść na karb braku znajomości obcych języków, albowiem „tresure” to ponoć znaczy SKARB. Kora lewej półkuli mózgowej u większości osób prawo-ręcznych jest genetycznie uwarunkowania do myślenia racjonalnego, logicznego. U osób leworęcznych może być odwrotnie, ale najczęściej badacze obserwowali u nich zanik funkcjonalnej lateralizacji, czyli występowanie budowy mózgu zbliżonej do „obustronnie zespolonej” budowy mózgu kobiecego.

Dominująco-kontrolna, asertywna i logiczna aktywność lewej półkuli, kojarzona jest z podwyższonym poziomem serotoniny. Obniżony poziom serotoniny w mózgu ogranicza zdolności racjonalnego myślenia i zmniejsza aktywność lewej półkuli. Niski poziom serotoniny sprzyja też obniżeniu nastroju, reakcjom wycofania i podporządkowania się dominującej stronie związku miłosnego. Działa to również w drugą stronę, bo niska pozycja w grupie lub związku, jeszcze bardziej obniża w mózgu poziom serotoniny, zwłaszcza u „zniewieściałego” chłopa i zdołowanej „chłopięcej, buntowniczej dziewczyny”. Jeśli dodatkowo wystąpi jednocześnie podwyższony poziom noradrenaliny, (norepinefryny) np. wskutek manipulacji przez partnera strachem, to niekontrolowane stany lękowe mamy jak w banku. Łącznie, niski poziom serotoniny i wysoki noradrenaliny objawia się podejrzliwością, nieufnością i brakiem wiary w przyszłość związku, panicznym lękiem przed spodziewaną utratą partnera.

Podporządkowując sobie przemocą i tresując sztucznym zagrożeniem, waszą "drugą połowę", ściągacie kłopoty, (czyli uzależnioną od was, znerwicowaną "kulę u nogi"), na własną głowę. A jeśli jeden z partnerów, mimo wszystko, w opisanej sytuacji, jakimś cudem jednak się seksualnie podnieci, to pod wpływem dodatkowo wydzielanej wówczas w mózgu dopaminy, stanie się chorobliwie zazdrosny nawet o własne dzieci.
Na pocieszenie

W świetle współczesnej wiedzy medycznej, nie da się zaprzeczyć, że obecnie wszystkie takie objawy można skutecznie farmakologicznie leczyć. Najskuteczniejszym sposobem podwyższania poziomu serotoniny w mózgu, mającym na celu zwiększenie opanowania i zdroworozsądkowego wyrachowania w szaleństwie miłosnym, jest przyjmowanie pod kontrolą lekarza-psychiatry odpowiednich leków, np. inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny, (fluoksetyna i jej tańsze, krajowe „analogi”).
Kora lewej półkuli zajmuje się analizą odbieranych bodźców pod względem szczegółów, znajdują się w niej też struktury biorące udział w procesach kontrolowania emocji. W lewej części kory mózgowej znajduje się aparat rozumienia i tworzenia mowy, zapamiętywania i przypominania treści językowych (lingwistycznych). Wszelkie zadania zmuszające do aktywności psychicznej wymagającej logiki, rozpatrywania szczegółów, liczenia, czytania, przypominania, zwiększają aktywność lewej półkuli, a na dłuższą metę również jej sprawność i wydolność.

Obustronne kontra zmienno-stronni
Na ogół w dobrze poukładanej kiepele, obie półkule mózgowe współpracują ze sobą po przez ciało modzelowate w sposób zrównoważony i odpowiedni do potrzeb. Mózgi typowo męskie są bardziej zlateralizowane, czyli występuje w nich większa specjalizacja funkcji myślowych realizowanych tylko w jednej z półkul. Dzięki większej lateralizacji, mózgi typowo męskie mogą pracować jednocześnie nad większą ilością oddzielnych zadań niż mózgi typowo kobiece. Typowy mężczyzna potrafi kochać platonicznie „tę jedyną, ideał”, wzorowany na pamięci wyidealizowanego obrazu matki w lewej półkuli i jednocześnie stukać na boku inne panienki, za pomocą „popędu zdobywcy” w prawej półkuli.
W mózgu typowo kobiecym obie półkule, współpracują między sobą o wiele lepiej ale i sztywniej niż w mózgu typowo męskim. Dzięki łączącemu je, grubszemu ciału modzelowatemu, mózgi typowo kobiece pracują na ogół jednocześnie obiema półkulami podczas większości procesów myślowych. Dzięki zespolonemu myśleniu obiema półkulami, typowa kobitka lewo-półkulowe wyrachowanie finansowe wobec chłopa, nie rozłącznie łączy z prawo-półkulowym zakochaniem do tego samego osobnika. Nie potrafi, zatem rozdzielić jego chwilowej przyjemności wielokrotnych skoków w bok, od własnego wyrachowanego przywiązania partnerskiego.

Na szczęście, tylko 25% kobiet i 25% mężczyzn na świecie, nie zależnie od kultury i narodowości, wykazuje cech typowej kobiety i typowego mężczyzny. Spory udział, w populacji ludzkiej, kobiet nie całkiem kobiecych i mężczyzn nie zawsze męskich, czyni świat miłosnych podbojów znacznie bardziej ciekawym i urozmaiconym, w którym zawsze „swój znajdzie swego”. Niestety, w wyniku homofonicznej i zakłamanej ideologii wiadomej korporacji religijnego dusigroszostwa, największy „psychiczny ból”, w pobożnych związkach małżeńskich, powodowany jest, nie przystawaniem charakteru realnych partnerów do lansowanych w ramach wspomnianego dominującego światopoglądu, zaściankowych stereotypów męskich i kobiecych ról.

Babska intuicja
Dzięki łącznemu badaniu szczegółowych informacji logicznych, i analizie pozawerbalnych sygnałów emocjonalnych, realizowanemu równocześnie w obu półkulach typowego mózgu kobiecego, kobiety mają tzw. intuicję. Innymi słowy, u kobiet typowo kobiecych, za sprawność podejmowania trafnych wyborów odpowiada doskonała współpraca obu półkul mózgowych. W zakłamanych relacjach interpersonalnych i nie jasnych sytuacjach na odcinku amorów, mózg typowo kobiecy lepiej odsiewa fałsz od prawdy i podejmuje celniejsze decyzje.
Dominujący wpływ na podejmowanie przemyślanych i nieupośledzonych emocjami racjonalnych decyzji u praworęcznych mężczyzn, (typowo męskich) – ma lewa półkula mózgowa.

Esentia molestanta
W praktyce technik manipulacji miłosnej i w fortelach uwodzicielskich;
- kobiety starają się wywołać emocjonalną nad-aktywność męskiej prawej półkul mózgowej,
- a mężczyźni starają się u kobiet zakłócić prawidłową aktywność oraz współpracę lewej i prawej kobiecej półkuli mózgowej.
Kobiety i mężczyźni, posiłkują się przy tym sztuczkami pobudzającymi u podrywanych ofiar prymitywny układ limbiczny, który w mózgu ludzkim „odpowiada” za reakcje emocjonalne. Silne pobudzenie układu limbicznego prowadzi do tłumienia aktywności lewej półkuli mózgowej i rozbudzenia nada-aktywności prawej półkuli mózgowej, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Ta sama metoda, powoduje więc, nieco odmienne reakcje fizjologiczne w mózgu kobiet niż w mózgu mężczyzny, ale ich pożądany w miłosnych manipulacjach skutek, jest „właściwy” u obu płci.
Jerzuś Jerzysyn Cieślański

Cz.II
Dzika, agresywna zalotność to cecha współczesnych, przedsiębiorczych kobiet, czyli Kuguarzyc sztuki uwodzenia. Z rozmyślnym poniekąd sentymentem troszku zdań napiszę dla mych asertywnych byłych Towarzyszek.
UWAGA
Rozważane poniżej teorie i przypuszczenia, mogą wyzwolić u czytelników niepohamowaną emocjonalną motywację do wyłącznie teoretycznego zainteresowania się współczesnymi osiągnięciami w dziedzinie badań nad funkcjonowaniem mózgu. Dla tego, drapieżne Futrzaki, rzucające się na literaturę popularno-naukową, nie powinny zapominać o robótkach ręcznych i ćwiczeniach praktycznych na spotykanych wokół siebie chłopach licznych.

Wstęp dla bystrych klemp
Jak wspomniałem w I. cz. bajki, opanowanie sztuki przemyślanego i wyrafinowanego pobudzania lewej lub prawej półkuli mózgowej, mogłoby być przydatnym zjawiskiem w technologii podrywu a nawet w politycznym wywieraniu wpływu. Szczególnie dotyczy to oddziaływań (naturalnie uzdolnionych w sztuce uwodzenia) kobiet, wobec typowo męskich mężczyzn. Bo nie trzeba być mądrym jak prof. Cialdini, by docenić ciśnienie wpływu "lasek w mini".

Jako, że komunikujące się ze sobą półkule mózgowe (lewa i prawa) pełnią odmienne (po części) funkcje myślowe, to nadmierne pobudzenie aktywność jednej z nich, może mieć pewien wpływ na ogólny stan psychiczny osoby uwodzonej. W związku z tym, teoretycznie, mogą się zmieniać;
- specyfika percepcji i oceny bodźców zewnętrznych,
- zachowania emocjonalne człowieka,
- sposób oceny wiarygodności i atrakcyjność informacji o partnerach,
- sprawność i skuteczność takiej oceny,
- predyspozycje do określonej zachowań miłosnych,
- preferencje w akceptacji określonego stylu „narracji” flirtu.
O realności wspomnianych np. zmian percepcji, świadczy fakt, że panowie nie słyszący na prawe ucho mają problemy z językowym nadawaniem nazw i znaczeń słyszanym dźwiękom a głusi na lewe mają problem z oceną jakości muzycznej.

Najprostszym „bodźcowaniem”, we wstępnej fazie polowanka (z nagonką) na kochanka, jest pobudzanie aktywności jego układu limnicznego odpowiadającego za podstawowe pierwotne reakcje emocjonalne takie jak; podniecenie seksualne, pożądanie, rywalizacja, ciekawość. Zapachy, gesty, mimika, westchnienia, obiecanki, macanki, wydłużona wymiana głębokich spojrzeń, synchronizacja ciał w tangu i taneczny kontakt krokowy, to typowa broń zaczepna każdej zdeterminowanej, walecznej dziewicy, żony, rozwódki oraz wdowy. Można do tego dorzucić jeszcze kilka wyrafinowanych sposobów wyzwalania pożądania ale to już pozostawiam inwencji szanownych pań.
Silne reakcje emocjonalne zarówno pozytywne jak i negatywne, tłumią aktywność racjonalnej lewej półkuli mózgowej i upośledzają ogólną sprawność intelektualną, czyniąc z inteligentnego chłopa, ideał podatnego na wpływy, zadurzonego jełopa. Natomiast umiarkowane emocje pozytywne, mogą skłaniać ludzi do większej „bystrości” flirciarskiej oraz wzmożonej aktywności intelektualnej, również w innych dziedzinach życia. W związku z powyższym, aby stresujących chłopa zalotów, zbytnio „nie przeciągać” w czasie, pozwolę sobie na śmiałość aby zaapelować do pań: „Kobitki, idźcie na całość... napierając nań.”

Transmisja „na krzyż”
Bodźce zewnętrzne (kinestetyczno-czuciowe, wzrokowe, słuchowe) zasadniczo,(w większości), najpierw kierowane są do „przeciwległych” części mózgu. Zastrzeżenie, „zasadniczo, w większości” każe nam pamiętać, że obie półkule komunikują się ze sobą mniej lub bardziej zgodnie i skutecznie, po przez ciało modzelowate. Dane zebrane przez receptory naszych narządów wzroku, słuchu, dotyku, smaku docierają jako rozbudowane informacje do „wolno myślącej” kory mózgowej oraz jako bodźce uproszczone do szybko reagującego mózgu emocjonalnego, zwanego układem limbicznym. Część pewnych specyficznych bodźców może trafiać od razu, jednocześnie do obu półkul. Sygnały odebrane przez zmysł węchu, jako kategoria bodźców funkcjonalnie odmiennych od smaku, według badaczy mózgu najprawdopodobniej trafiają bezpośrednio do układu emocjonalnego.

Ciekawy jest wpływ, (na ocenę i podejmowanie decyzji), drobnych różnic czasowych w kolejności docierania informacji i bodźców do poszczególnych części mózgu. Informacje zanalizowane w jednej półkuli, trafiają z pewnym minimalnym opóźnieniem do drugiej, co może mieć wpływ na proces i wyniki podejmowanych decyzji. Ponieważ lewa półkula analizuje informacje według nieco innych kryteriów logicznych niż prawa, to każda z półkul przesyła do drugiej półkuli zestaw informacji częściowo już sklasyfikowanych i „okrojonych z nadmiaru” według własnych filtrów. Teoretycznie, część informacji istotnych, dla analizy w jednej półkuli, mogłaby więc być utracona w skutek pierwotnego „przefiltrowania” ich w tej półkuli, do której trafiły w pierwszej kolejności.

Powabna stronniczość
Jak wspomniano, informacje i bodźce dochodzące z lewej strony ciała do systemu nerwowego, w większości docierają do (przeciwległej) prawej półkuli mózgowej, pobudzając ją do większej aktywności i głębszej tych bodźców analizy, uświadomionej lub nie. Bodźce z prawej strony pobudzają lewą, bardziej zdroworozsądkową i wyrachowaną półkulę mózgową.
Wyrachowane kobitki powinny w podrywie ustawiać się od strony serca swej praworęcznej i typowo męskiej ofiary, tak aby trafiały do jego prawej półkuli mózgowej. Po to, chyba wymyślono seksowne tańce latynoskie, aby w towarzystwie, to prostackie wzajemne zamienianie się stronami uprawiane przy „podrywie na zimno”, ukryć pod pozorem zaplanowanego ruchu ciał. Rezolutny chłop, pragnący zachować trzeźwość oceny (jej rzeczywistej a nie urojonej) wartości walorów powabno-cielesnych, oczywiście tego unika i trzyma pannę „po prawicy”. Niestety, dla faceta, naiwnie pragnącego panować nad sprytniejszą psychiką uwodzonej typowej kobiety, nie da się określić strony, w której ona była by mu bardzie uległa. To fakt naukowo bezsprzeczny, że można mu jedynie doradzić niestety, pozycję, w której on sam jest mniej „zagrożony” i psychicznie bardziej bezpieczny, czyli przy lewym cycusiu kobiety.

Natomiast kobiety mające charakterek typowo męski i dominujący, samemu będąc chłopem, warto już (z nadzieją na efekt pożądany oraz by nie stracić głowy), ustawiać ze swojej prawej strony, ale w sposób mało nachalny, a jeszcze lepiej, z pozoru „nie chcący”. Dla mniej kumatego, męskiego narodu, wspomnę tylko, że rezolutni panowie starają się nowo poznane babki, zawsze trzymać bardziej z przodu. Nawyk ten, dawania pierwszeństwa kobiecie, z natury bezpieczny i zdrowy, niestety był nadużywany przez męskich szowinistów w krajach Bliskiego Wschodu, zwłaszcza na polu minowym.

Teoria sapkowska
Niektórzy terapeuci twierdzą, że za pomocą oddychania jedną wybraną sapką można poprzez układ limbiczny wpływać na pobudzenie lewej lub prawej półkuli mózgowej i kształtować tym samym sposób radzenia sobie z emocjami, własnymi i cudzymi. Dla większej precyzji i skuteczności miłosnego bodźcowania mózgu metodami sapania, można dodatkowo używać określonych zapachów względnie specjalnych naturalnych, sztucznych i mieszanych kompozycji zapachowych.

Wytwarzane przez nasz organizm zapachowe nośniki informacji chemicznej oddziaływające na układ limbiczny nazywamy ferromonami. Feromony, z tego powodu działają na nasze odruchy emocjonalne bez udziału naszej świadomości. Warto wiedzieć, że feromony, jako chemiczne nośniki informacji emocjonalnych na ogół nie są też świadomie rozpoznawane jako jakikolwiek zapach. Inaczej mówiąc, specyfika naszego węchu nie pozwala naszej świadomości na wczesne wykrycie obecności feromonów w naszym otoczeniu, tak aby się na ich działanie przygotować psychicznie. Feromony oprócz atrakcyjności seksualnej mogą nieść również inne informacje chemiczne, np.;
- feromonowe pochodne testosteronu mogłyby wzbudzać w grupie instynkt rywalizacji, lub wymuszać intuicyjną hierarchię przywództwa,
- pochodne estrogenów dopasowywać przyjazne relacje podporządkowania w grupie społecznej,
- pochodne oksytocyny wzbudzać wzrost zaufania miedzy osobniczego,
- pochodne norepinefryny wywoływać zbiorowe poczucie lęku a nawet panikę.

Uwaga żart behawioralny!
Co do feromonów atracyjności seksualnej, to wydzielane są najsilniej w miejscach silnie owłosionych a potliwych. Już starożytni prymitywni chłopi twierdzili zresztą, że trzy podstawowe (w uwodzeniu) zapachy wywodzą się z ch..., z p..., i z pod pachy.
PZDR Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
Dyndon
Posts:263067
Dyndon

--
04-02-2015 06:49:27
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*

Autor Jerzy Cieślański 24-10-2011 15:50:31
Dieta, i kobieta, czyli nie wieta jak jeta.

Za tzw. komuny uczono tego dzieci już w połowie szkoły podstawowej.
Teraz, wykreowani celowaną reklamą specjaliści, robią na serwowaniu
tych zapomnianych oczywistości fortuny. Ogólnie rzecz biorąc mamy tak
wcinać co by smakowało ale więcy niźli potrza, siem ni chciało.



To jest łatwe, po prostu, choć nieco sztywne czasowo. Nawet chuć w tym
pomaga. Albowiem, za prawdę wam powiem, bo pewnikiem nie wieta. Udając
orgazm, kobieta zużywa trzykrotnie więcej kalorii niż gdy przeżywa go w
realu. Może dla tego otyłe i korpulentne są dla wszystkich bardziej
miłe? I zawsze chętne. Podczas gdy niektóre chude, na miłość hurtową,
decydują się z trudem. A bywa często, że zasuszone, nie jedne, są w
doborze partnerów wyjątkowo wybredne.

Obniżenie udziału tkanki tłuszczowej w ogólnej masie ciała, pośrednio
wpływa na zwiększenie poziomu hormonów płciowych, zwłaszcza
testosteronu u mężczyzn i progesteronu u kobiet. Hormony te
odpowiedzialne są między innymi za zwiększenie chęci do podejmowania
aktywności życiowej, w szczególności seksualnej. I zanik potrzeby
udawania orgazmów. Teraz, zamiast udawania jednego orgazmu, dla tego
samego zdrowotnego efektu, kobiecie na diecie wystarczą trzy orgazmy
prawdziwe. I czwarty per rectum. Po kompocie ze śliwek. Odchudzone
Przodownice szczytowania, wręcz własną cnotą ręczą, że się przy tym co
najmniej trzykrotnie mniej męczą.



Do zachowania stałej masy ciała niezbędna jest równowaga pomiędzy
ilościami energii pożeranej i zużywanej przez organizm. Aby
zchódźtrochieschuść, trza tej energii więcej zużywać niż spożywać. Po
to, w odchudzaniu bawimy się w wyliczanie i odczytywanie wartości
kalorycznej nabywanych produktów żywnościowych i zestawianych z nich
posiłków. Zużycie energii na życie, z grubsza, zależy od wieku, rodzaju
aktywności fizycznej i intelektualnej, stanu zdrowia psychicznego a
nawet pory roku. Duży wpływ na procesy przemiany materii a nawet
nastroju psychicznego ma prawidłowe funkcjonowanie tarczycy. Wzajemnych
zależności jest więcej ale nie ma sensu zagracać miejsca ich
wymienianiem w i tak przydługaśnym tekście.



Aby tracić zbędne kilogramy sadła zdrowo i bezpiecznie, warto czynić
tak pod opieką lekarza-specjalisty od jadła. Lekarz przed dobraniem
diety z reguły zleca badania krwi, poziomu hormonów tarczycy i kory
nadnercza. Do tego nie potrzeba żadnych cudownych zagrab-manicznych
specyfików, które odchudzają z reguły nasze portfele zamiast kałduna.



W utrzymaniu równowagi cielesnej pomaga spożywanie posiłków w stałych
odstępach czasu i porach dostosowanych do naszej indywidualnej
aktywności dobowej. Sprzyja też równowadze psychicznej. Odpowiednio
częste spożywanie posiłków, zawsze o tych samych, stałych, porach doby
przyzwyczaja naszą psychikę do poczucia swoistego bezpieczeństwa
żywieniowego. W tym stanie zanika podświadomy, prymitywny, zwierzęcy
lęk przed głodem, warunkujący, na ogół, trudne do opanowania obżeranie
się “na zapas” nadmiernymi ilościami pożywienia. Wpływa to, po części,
na ogólne zmniejszenie poziomu zachowań lękowych. Zanika też częsta
potrzeba pojadania między stałymi posiłkami, zwłaszcza słodyczy. Dzięki
temu, organizm, zdaniem niektórych dietetyków, przestaje gromadzić
nadmierne zapasy energii w postaci tkanki tłuszczowej i tym samym wraca
do wagi przeciętnej. Uzyskany w ten sposób, dodatkowy efekt chudnięcia,
poprawia aktywność i sprawność fizyczną u większości otyłych osób i
ogólne samopoczucie. Co prawda, obżarstwo, na ogół chwilowo, również
poprawia nastrój i obniża poziom lęku ale uniemożliwia świadomą
kontrolę racjonalnej kaloryczności spożywanych posiłków.



U niektórych tak “przeregulowanych” (stałym rytmem żywieniowym) osób
zanika też typowy głód przed planowanymi posiłkami. Dla tego lekarze
ordynujący tę dietę uczulają, aby nasze posiłki zjadać zawsze o
ustalonych porach i w ustalonej wielkości, nawet jeśli mamy się do nich
po prostu zmusić, bo akurat nie czujemy głodu, czy nawet chwilowy
wstręt do jedzenia. W przeciwnym razie, po opuszczonej stałej porze
posiłku wystąpi uczucie głodu skutkujące pałaszowaniem wielokrotnie
przekraczającym zaplanowane w naszej diecie porcje kalorii.



Za psychiczne uczucie głodu i sytości odpowiada mechanizm neuronalny
oparty na testowaniu poziomu serotoniny, neuroprzekaźnika
warunkującego, między innymi, samozadowolenie. Wspomniane podświadome
poczucie bezpieczeństwa żywieniowego stabilizuje i wzmacnia reaktywność
układu serotoninowego i jego pozytywny wpływ na motywacyjne walory
dobrego nastroju. Odpowiednio dobrany skład diety zrównoważonej
dodatkowo wspomaga wewnątrz ustrojowe procesy wytwarzania serotoniny.
Wysoki poziom serotoniny zapewnia poczucie równowagi psychicznej i dużą
odporność na stres, wzmacnia zdolność do kontrolowania własnych emocji,
zwiększa asertywność i pewność siebie w relacjach społecznych, poprawia
samoocenę np. wzmaga poczucie własnej wartości i zadowolenie z dokonań
życiowych. Zdrowa sprawność układu serotoninowego wygasza stany lękowe
i generowany nimi nadmierny stres egzystencjonalny. Stąd,
prawdopodobnie, wynika obserwowany ogólny wzrost optymizmu w osobniczym
postrzeganiu własnej przyszłości. Niektóre wychudłe grubasy twierdzą,
że dieta zrównoważona wywołuje w ich psychice pozytywne zmiany
porównywalne do obserwowanych wcześniejszych własnych odczuć podczas
terapii środkami antydepresyjnymi.



Duże znaczenie, przy ustalonym indywidualnym rytmie aktywności dobowej
każdego człowieka ma odpowiednio dostosowany do tego rytmu stały
harmonogram żywieniowy. Pierwszy posiłek należy zjeść w ciągu godziny
od obudzenia a ostatni przynajmniej 2-3 godziny przed zaśnięciem . Aby
trzymać się stałych godzin posiłków warto mieć stałe pory snu i
budzenia. W wielu wypadkach trzeba, w podróż lub do pracy, zabierać
odpowiednio przygotowane posiłki. Przy założonej typowej przerwie
między pięcioma posiłkami np. 3 -godzinnymi, okazjonalne lub stałe
wydłużenie łącznego czasu aktywności dobowej, wymaga dla założonej
bezpiecznej prędkości chudnięcia, zwiększenia wartości kalorycznej
diety. Innymi słowy, dodania następnego posiłku, rano lub w nocy, w
ustalonym przedziale czasowym .



W utrzymaniu regularności posiłków pomaga ustawienie na telefonie
komórkowym alarmów posiłkowych. Przeszkadzają natomiast wszelkie
konwenanse towarzyskie oparte na wzajemnym częstowaniu posiłkami i
napojami. Błędnie rozumiane przez Polaków gościnności kulinarnej lub
prymitywne odruchy społecznej zasady odwzajemnienia przysług
spożywczych mogą być przyczyną licznych komicznych nieporozumień
interpersonalnych. Jest, też spora, grupa ludzi, którzy są wręcz
uzależnieni od świadomie oczekiwanego efektu wymanipulowanej
wdzięczności jakiej spodziewają się od częstowanych na siłę zjadaczy.
Ponieważ dieta zrównoważona wzmaga asertywność dietatowiczów, na ogół,
w swej większości, stroną odczuwającą dyskomfort psychiczny w wyniku
odmowy skorzystania z poczęstunku są w kółko żrący i częstujący.



Przed każdym posiłkiem szybko wypijamy od 1 do 2 szklanek napoju
bezsmakowego, bez cukru, bez cytryny, np. herbaty lub wody mineralnej
niegazowanej, w zależności od potrzeb. Nie popijamy w trakcie jedzenia.
W miarę możliwości unikamy kawy, alkoholu, które stymulując stresogenne
obszary mózgu wywołują w nim niedobory serotoniny warunkujące chęć
poprawienia sobie samopoczucia ponadprogramowym żarełkiem. Sam posiłek
zjadamy jak najwolniej, dokładnie gryząc, żując i mieszając ze śliną.
Na ogół własną, ale cudza w czasie pocałunków przy stole tyż nie
przeszkadza. Można przy tem, cmokając medytować i zachwycać się
mieszaninami kilku smaków przekazywanymi do mózgu przez kubki smakowe
języka. Natomiast błogosławione mlaskanie, czyli mieszanie powietrza z
jedzeniem, wzmaga niebotycznie odczuwanie bukietu milionów aromatów,
którymi delektujemy się wypuszczając przez nos pochłonięte powietrze w
czasie smakowitego mlaskania. Dla tego wszelkie siorbanie gorących zup
i napojów sprzyja wyzwoleniu naszego psychicznego zadowolenia
kulinarnego wbrew zaściankowym stereotypom i przesądom zachowania się
smakoszy przy stole.



W czasie pierwszego miesiąca odchudzania warto sobie przed posiłkiem i
w czasie żarcia pamiętać regułę, że uczucie sytości wystąpi dopiero po
około 20 minutach od spożycia posiłku. W przetrzymaniu owych
stresujących (głodowych) minut pomaga wspomniane powolne spożywanie
posiłku i dokładne przeżucie wszelkich pokarmów na ciekłą papkę. I
orgazmy, wygłaskane orgazmy, bo zakochani ponoć żyją samą miłością.
Bezwzględnie wystrzegamy się wszelkiego podjadania między posiłkami.
Jeśli jednak koniecznie chcemy sobie pofolgować w łamaniu górnej
bariery kalorycznej, czyńmy to jedynie w czasie regularnych posiłków.



Przy zachowaniu całkowitego dobowego spożycia kalorii na typowym
poziomie 2 tys. pałaszujemy wszystko bez wyjątków. Surowe warzywa i
owoce w każdym posiłku, objętościowo sprawiają, na osobach postronnych,
jak ja, zazdrosne wrażenie, wołające w mniemaniu sprawiedliwości
własnych żołądków o pomstę do nieba, że żremy bez opamiętania i żadnych
widocznych konsekwencji.



Krytyczny dla diety odchudzającej warunek dochowania norm kalorycznych, nie wyklucza zabawy w fanów zdrowej żywności.

Skład posiłków zestawiamy zgodnie z ilościową metaforą tzw. piramidy
żywnościowej. Futerujemy najwięcej węglowodanów złożonych, potem
warzywa i owoce, mniej tłuszczy a stosunkowo najmniej białek. Białko
zwierzęce praktycznie nie zbędne do produkcji serotoniny, w każdym
posiłku a jego główna, największa dawka, w około południowym obiedzie.
W każdym posiłku, oprócz obiadu, fermentowane bakteriami mlekowymi
przetwory mleczne, bo wapń wspomaga prawidłową przemianę materii.
Surowe owoce i warzywa tyż poprawiają. Bakterie mlekowe, również w
kiszonych ogórkach i kapustach, korzystne są dla prawidłowej pracy
układu pokarmowego, wydalniczego i odpornościowego.



Osoby mające problemy z nadmiarem drożdży, jeśli chcą, mogą unikać
pieczywa drożdżowego na rzecz chleba na tzw. zakwasie, czyli z ciasta
spulchnianego, przed upieczeniem, gazami fermentacji bakterii
mlekowych. Jeszcze lepszy efekt antydrożdżycowy osiąga się dodatkowymi
porcjami bakterii mlekowych z kiszonek warzywnych i przetworów
mlecznych do każdego posiłku. Zasadniczo jednak drożdżycę leczy się
lekami farmakologicznymi przepisanymi przez lekarza, np. flukonazolem.
Dieta jedynie wspomaga proces leczenia i zmniejsza ryzyko nawrotów
drożdżycy. Podobnie jest z depresją, której bez pomocy lekarza
psychiatry i odpowiedniej farmakologii samą dietą nie wyleczymy mimo,
że nastrój poprawia.



Poniższe przykładowe zestawienie pomaga w magicznych rachunkach kalorycznych.



WYMIENNIKI CHLEBOWE

1 wymiennik chlebowy dostarcza ok. 70 kcal, 2 g białka, 15 g węglowodanów przyswajalnych



kasza, ryż, makaron, płatki

suche-------------------------------------20 g----------2 płaskie łyżki

gotowane--------------------------------40 g----------1 kopiasta łyżka

pieczywo zwykłe--------------------30 g----------1 kromka

pieczywo chrupkie------------------30 g----------2 szt.

ziemniaki obrane--------------------100 g--------1 średniej wielkości



WYMIENNIKI WARZYWNE

1 wymiennik warzywny dostarcza ok. 30 kcal, 2 g białka, 6 g węglowodanów przyswajalnych



burak obrany------------------------100 g----------1 średni

kapusta poszatkowana-------------100 g----------1 szklanka

marchew obrana--------------------100 g----------1 średnia

ogórek świeży-----------------------100 g----------1 średni

pomidor------------------------------100 g----------1 średni



WYMIENNIKI OWOCOWE

1 wymiennik owocowy dostarcza ok. 40 kcal, 10 g węglowodanów przyswajalnych



grejpfrut-----------------100 g----------1/2 średniej szt.

jabłko--------------------100 g----------1 mniejsze

kiwi----------------------100 g----------1 średnie

mandarynka-------------100 g----------1 duża

morele-------------------100 g----------2 duże szt.

pomarańcza-------------100 g----------1 mała

truskawki----------------100 g----------11 średnich szt.



WYMIENNIKI MLECZNE

1 wymiennik mleczny dostarcza ok. 100 kcal, 6 g białka, 2 g tłuszczu, 10 g węglowodanów



jogurt 1,5%tłuszczu-----------------------150 g------2/3 szklanki

kefir 1,5%tłuszczu------------------------200 g---------1 szklanka

maślanka 0,5%tłuszczu-------------------200 g--------1 szklanka

mleko 1,5-2%tłuszczu--------------------200 g---------1 szklanka



WYMIENNIKI MIĘSNE

1 wymiennik mięsny dostarcza ok. 40 kcal, 6 g białka, 2 g tłuszczu



chude mięso-----------------------30 g----------kawałek 5x5x1 cm

chude wędliny--------------------30 g----------4 cienkie plasterki

ryby---------------------------------40 g----------kawałek 5x5x1 cm

ser twarogowy---------------------30 g----------1/8 kostki



WYMIENNIKI TŁUSZCZOWE

1 wymiennik tłuszczowy dostarcza 45 kcal, 5 g tłuszczu

majonez-------------------------6 g----------1 łyżeczka

margaryny niskokaloryczne-10 g----------2 łyżeczki

margaryna----------------------6 g----------1 łyżeczka

masło----------------------------6 g----------1 łyżeczka

olej roślinny--------------------5 g----------1 łyżeczka





Przykładowo, dzienny jadłospis diety zrównoważonej wygląda tak jak poniżej opisała mi na serwetce koleżanka Anka.



Śniadanie.

2 plasterki cienkie wędliny chude

100g warzyw (marchew, burak pomidor, ogórek, kapusta, kalafior, brokuł,

1 łyżeczka masła (mała),

0,5 szklanki mleka, maślanki, kefiru, jogurtu naturalnego (do 2% tłuszczu)

2 kromki chleba(60g),

lub 1kromkę chleba zamienić na 2 łyżki płatków owsianych.



II śniadanie

1 kromka chleba, (lub 2 kromki chrupkiego pieczywa),

1 plasterek wędliny,

200g owocu (jabłko, pomarańcza, kiwi, grapefruit, truskawka, malina),

lub 70g banana, ananasa lub winogrona),

0,5 szklanki mleka, maślanki, kefiru, lub jogurtu,



Obiad

300g warzywa,

300g ziemniaków lub 120g kaszy, makaronu,

70g miesa,

2 łyżki tłuszczu



Podwieczorek taki jak II śniadanie,

Kolacja taka jak śniadanie.



PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański





Cieslański, ty jestes lekko pier....nięty!
Jerzusia Cieślańska
Posts:263067
Jerzusia Cieślańska

--
03-09-2015 21:31:01
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Orgazm a oksytocyna. cz.I
A co to takiego jest, ta oksytocyna?
Źródło uczuć opiekuńczych?
Eliksir uzależnienia i miłosnego postronka?
Wzmacniacz rozkoszy orgazmu?
Akcelerator skurczów mięśni pochwy i macicy?
Narzędzie zabiegów aborcyjnych i anty-poczęciowych?
Zasadniczo wiedza teoretyczna, z wklejanych na forum tekstów popularno-naukowych opornie wchodzi czytelnikom do głowy. Dla tego zmuszona jestem,(celem podparcia się naukowymi źródłami), do konfabulowania odpowiedniej interpretacji tekstów, "według wesołkowatej miary i sposobu kroju".

„”Zakochany mózg”
Naukowcy badający ludzki mózg twierdzą, że skupiska komórek nerwowych odpowiedzialne za popęd seksualny znajdują się głównie w podwzgórzu. Jednak reakcje seksualne zachodzą również w innych obszarach mózgu, np. w układzie limbicznym oraz w korze mózgowej. Popęd seksualny "da się" rozdzielić na bardziej podstawowe zachowania, za które odpowiadają różne struktury tkanek nerwowych w ludzkim mózgu. Struktury owe, związane z konkretnymi odczuciami i zachowaniami seksualnymi, są aktywowane i sterowane przez różne neuroprzekaźniki, czyli nośniki informacji chemicznej w mózgu, współoddziałujące z układem hormonalnym. W związku z powyższym, sądzi się, że obszar podwzgórza mózgu i jego okolic odpowiada za związany z przeżywaniem orgazmu, typowy zestaw następujących po sobie reakcji seksualnych, rubasznie dających się opisać jako; "chcica-spełnienie-znieczulica".
Przy czym;
1. owa „chcica” zwana popędem seksualny, powstaje pod wpływem neuroprzekaźników pobudzających; np. adrenaliny, dopaminy,
2. spełnienie pod postacią szczytowania jest narkotyczną "nagrodą" odczuwaną dzięki osiągnięciu (chwilowo) ponadnormatywnego poziomu dopaminy w mózgu,
3. rozleniwiająco-usypiające uczucie odprężenia po orgazmie to wynik działania pochodnej endorfin, czyli hormonu zwanego oksytocyną.
Wiedział o tym Aleksander Fredro, który objawiał terminalne tajemnice alkowy, pisząc: "Tadeusz zmęczony, jak przystało na męża, legł tyłkiem do żony".

Struktury mózgu odpowiedzialne u kobiet i mężczyzn za zachowania seksualne, nieco różnią się między sobą. Dla tego przyjaźń między płciowa, tak zmiennymi ścieżkami, "jak kot", łazi.
Szczęśliwej,”lucky'ej” aktywności seksualnej -oprócz mimowolnych ruchów miednicą i skurczy mięśni krocza sterujących wytryskiem, towarzyszy złożony "zestaw odczuć i myśli". Ten nośny duchowo "emocjonalny ideolo-kit", (konfabulowanych "post fack'tum i post coitum" przez przewrotny umysł ludzki celem samousprawiedliwienia, chwilowo nieracjonalnego myślenia), łącznie określamy jako miłość. Natomiast stan zakochania w stadium ekstremalnym, owa szalona i ślepa głupawka emocjonalna, jest określana w literaturze upiększoną nazwą miłości romantycznej. Miłość romantyczna jest konglomeratem odruchów warunkowych nabytych i utrwalonych w wyniku ewolucyjnego sukcesu konkretnych zachowań mimowolnych i popędowych. Te ewolucyjnie ukształtowane, (warunkach ostrej rywalizacji płciowej) automatyzmy emocjonalne tworzą pozory (jakoby przemyślanych i zaprojektowanych uprzednio) strategii łączenia się w pary i technologii ciasnego pasowania na wcisk, służącej reprodukcji. Dla tego tak nośny jest szowinistycznie męski slogan brzmiący; "Zero tolerancji, dla luzu w zachowaniach miłosnych”.

Ewolucyjna selekcja procesów rozmnażania płciowego pozostawiła w naszych łepetynkach również autonomiczne automatyzmy odczuwania radochy z rytuałów seksualnych oraz dołującego "zglebienia" w przypadku utraty podmiotów igraszek miłosnych (lub ich nadmiernego oddalenia).
Wszystkiemu winna jest konfidencjonalna kolaboracja hormonów i neuroprzekaźników licznych , zagmatwana w stopniu wysoce paranoicznym.

Ostrożne z zasady, naukowe”wykształciuchy”,twierdzą, że na ten czas,"o owej kolaboracji wiemy, jak dotąd, że nie wiele wiemy". Znamy jedynie generalne zasady kochliwych reakcji neuro-chemicznych i skorelowanych z nimi zachowań kopulacyjno-lirycznych. Przykładowo, za radosne uniesienie i maniakalne uwielbienie obiektu uczuć odpowiada ponoć równoczesne działanie na mózg ludzki dopaminy i fenylo-etyloaminy (PEA) zawartej w czekoladzie. Dla tego częstowanie partnerów czekoladkami jest wskazane w trakcie starań o pozyskanie ich uczuć oraz wzmacniania mimowolnego stanu miłosnego zauroczenia. Fenylo-etyloamina przypuszczalnie wywiera stymulujący wpływ na dopaminowe mechanizmy psychicznego nagradzania, na szlaku nerwowym od układu limbicznego do kory mózgowej, wzmacniając przy tym uzależnienie miłosne od partnera. Czekolada działa poza tym jako pozytywny przyspieszacz emocjonalny, natomiast na dłuższą metę uszczęśliwia ludzi szczęśliwych a upłaczliwia i mazgai zdołowanych, (że o zatwardzeniach stolca nie wspomnę).
Produkty bogate w kakao, tj. zawierające (PEA) u ludzi z zaburzeniami schizotypowymi mogą w pewnych wypadkach, prawdopodobnie zmniejszać kontrolę emocjonalną i zwiększać urojeniową aktywność prawej półkuli mózgowej oraz ich skłonność do zachowań histerycznych.
Za samo parcie do zachowań chutliwych u mężczyzn zdaje się odpowiadać testosteron a u kobiet estrogen, które sterują w tym zakresie reakcjami podwzgórza w mózgu.

Oksytocyna utrwala związki
Za ślepe przywiązanie do skutecznie "satysfakcjonalnego" partnera seksualnego,oraz za długotrwałe odruchy opiekuńczo-rodzicielskie wobec własnego potomstwa, (utrwalone w procesie ewolucji gatunków, jako zapewniające przeżycie),odpowiada, zdaniem naukowców, hormon zwany oksytocyną, sposobnie działający na nasze mózgi. O czym, następną razom nie omieszkam dokładniej „wypyszczyć” na forum.

Oprócz orgazmu, również drażnienie i ssanie brodawek zwiększa w mózgu poziom oksytocyny, wyzwalając instynkt opiekuńczości rodzicielskiej oraz chęć głaskania i przytulania. Owo podnoszenie się poziomu oksytocyny występuje zarówno podczas karmienia dziecka piersią jak i w czasie pieszczot seksualnych. Niektóre kobiety doznają silnych orgazmów w trakcie karmienia piersią. Brak owłosionego przedmiotu do przytulania, przy wysokim poziome oksytocyny u ssaków, w tym i ludzi, powoduje stany lękowe, nawet bez jakiejkolwiek (świadomej i racjonalnie uzasadnionej) przyczyny. Może te wszystkie kłopoty zakochanych polityków, wyśmiewane w mediach do dzisiaj, wynikają z tego, że żony nie dały im zabrać, do Warszawy, pluszowego misia?

Zwiększanie poziomu oksytocyny (i u chłopa, i u dziewczyny, wszelkim możliwym sposobem), zwiększa częstotliwość i głębokość orgazmów, wraz z współwystępującymi skurczami mięśni pochwy i macicy oraz zwieraczy odbytu, i cewki moczowej.
Oksytocyna wydzielana w trakcie orgazmów i karmienia piersią, oraz podana iniekcyjnie;
- zmniejsza w pewnym stopniu prawdopodobieństwo zajścia w ciążę,
- opóźnia wystąpienie owulacji (jajeczkowania po porodzie),
- zmniejsza prawdopodobieństwo zagnieżdżenia się w macicy zapłodnionego jaja,
- zwiększa prawdopodobieństwo wydalenia zapłodnionego jaja lub płodu na skutek silnych skurczów macicy i pochwy.

Według powyższego, to nie ma nic lepszego na niechcianą gametę, w ciągu pierwszych tygodni od nie wystąpienia miesiączki, jak forsowny stosunek od tyłu, "na pieska", z atrakcyjnym kochankiem, zakończony silnym orgazmem kobiety. W tym okresie i tak, statystycznie, na 100 zapłodnionych jaj u kobiet, 60 sztuk abortuje się samoczynnie, z przyczyn uznawanych przez medycynę za naturalne tj. środowiskowych (stres, głęboki orgazm, infekcje bakteryjne lub wirusowe pochwy, leki, pożywienie zanieczyszczone substancjami chemicznymi o działaniu estrogennym, detergenty, itp. Dyndające piersi ukochanej dziewczyny, dodatkowo w tej pozycji ocierają się o kocyk, więc kobieta dostaje do mózgu więcej oksytocyny i jest potem spokojniejsza podczas snu w nocy. Dzięki owemu muskaniu brodawek o włochate podłoże, kobieta o wiele głębsze (i skuteczniejsze w wydaleniu niechcianego jaja), -orgazmy, mieć również może. Oczywiście, taki stosunek pro- wczesno-poronny przezornie odbywajcie w ”zabezpieczeniu lateksowym”, impregnowanym  płynem plemnikobójczym, coby nie zastąpić starego materiału genetycznego nowym "in-seminiu" zarodowym.

Chemia zapominania w sztuce kochania
Często nie możemy zapomnieć poprzedniego partnera miłosnego, choć bardzo chciały byśmy tego. Wielu zakochanych marzy o tym aby ktoś wynalazł cudowny sposób na zapominanie niegdyś ukochanych osób. Moim zdaniem, marzenie takie to zbędne bujanie w chmurach, bo sposób na zapomnienie wynalazła już sama Natura. Przy czym, warto wspomnieć, nieodzownie, że w rzeczy samej, z natury i sposobu, gdy owo zapominanie przeprowadzamy, to czujemy się, hmmm...,cudownie.

Cząsteczka chemiczna oksytocyny ma budowę niemal identyczną jak cząsteczka wazopresyny. Naukowcy przypuszczają, że oksytocyna może być "młodszą ewolucyjnie", zmutowaną odmianą wazopresyny. Wazopresyna, w organizmie reguluje głównie objętość i ciśnienie krwi po przez ograniczanie wytwarzania moczu. Medycy, z powyższej przyczyny nazywają ją hormonem antydiuretycznym . Mówiąc przystępniej, jeśli ktoś jeszcze "w czem rzecz, nie łapie"; mocz po wazopresynie, nie "leje jak z cebra", ino tylko kapie. Neurolodzy doświadczalni stwierdzili, że wazopresyna wzmacnia zdolności zapamiętywania nowych bodźców i informacji. Niektórzy ludzie, (przymuleni studenci, wybrańcy narodu bez matury, i inni niedowartościowani „pacani”) nadużywają wazopresyny jako stymulatora bystrości, czyli "pa-ca-ne-um" wzmacniającego percepcję zewnętrzną.

Oddziaływanie oksytocyny wiąże się w dużym stopniu z zachowaniami prokreacyjnymi. Drażnienie i pobudzanie narządów płciowych, zwłaszcza szyjki macicy w trakcie porodu lub głębokiej penetracji pochwy oraz piersi (jako przydatnych w sukcesywnej reprodukcyjnych przydatków), powoduje w podwzgórzu produkcję i uwalnianie oksytocyny. Orgazm lub poród powoduje znaczące podniesienie się poziomu oksytocyny w mózgu, wywołując przyjemne uczucie miłosnego przywiązania do partnera lub dziecka, i chwilowo optymistycznie postrzeganego uzależnienia od kochanka. W trakcie porodu, oksytocyna wydzielana dzięki podrażnieniu drastycznie rozciąganej szyjki macicy zabezpiecza system nerwowy noworodka przed niszczycielskimi dla mózgu skutkami niedotlenienia.

Wygląda na to, że działając "na krótką metę", oksytocyna przytłumia nam pamięć nie zbyt odległych zdarzeń przeszłych. Neurolodzy podejrzewają też oksytocynę o typowe dla działania wazopresyny wyostrzanie funkcji zapamiętywania nowych doznań i współwystępujących z nimi w tym samym czasie, informacji. W świetle powyższego, najlepszym lekiem na zapomnienie i smutek po utracie obiektu szczęścia miłosnego, jest natychmiastowe znalezienie sobie, następnego bóstwa orgazmo-twórczego.
Niestety, owe działania "mo-mentalne" oksytocyny, moderujące zasoby pamięciowe kobiety-matki,(mother) i zmieniające jej mentalność, zdają się działać u mężczyzn tylko chwilowo, tj, w czasie, pardon, "momentów", po których poziom oksytocyny jest wystarczająco wysoki, (krótkotrwale ponadnormatywny). Dla tego samolubni mężczyźni aby łatwiej zapomnieć, mogą spokojnie posiłkować się autoerotycznym oszustwem, czyli regularnie jak najczęstszą, masturbacją przed lustrem.

Pod względem budowy chemicznej oksytocyna jest jednocześnie pochodną endorfin, czyli rodzaju neurotransmiterów sterujących mózgiem, a wytwarzanych w organizmie. Budowa i działanie endorfin na system nerwowy, są bardzo podobne do anty-bólowych, i sedatywnych (otępiających przy "recydywnym" nadużywaniu) właściwości morfiny. Morfina może łagodzić "ból psychiczny" w ciężkich przypadkach depresji, ale w lekkim obniżeniu nastroju może wzmagać poczucie zdołowania. Tym ciut dołującym, (w niektórych specyficznych okolicznościach nastroju), działaniem endorfin tłumaczy się zjawisko depresji postkoitalnej (po stosunkowej). Dla tego, np. wymuszanie kopulacji za pracę, jako swoiście naturalnego środka antydepresyjnego, (tj. w celu poprawienia smętnego nastroju ukochanej) najczęściej się nie udaje, bo jest to metoda tępego uszczęśliwiania kobiet na siłę.

Mówiąc szczerze, (między nami, bez niepotrzebnego jęzorem mielenia), to samodzielne kobiety są,(z zasady kobiecej fizjologii seksualnego spełnienia), typowo auto-erotycznym wcieleniem "Tańczącej z orgazmami". Albowiem, każda, nawet średnio uświadomiona ideologicznie feministka to powie, że zadufani w sobie panowie, tak na prawdę to wcale nie wywołują prawdziwych, (tj. nie udawanych orgazmów) u kobiet. Prawdziwie samo-realizujące się kobiety, traktują zatem mężczyzn w łóżku jako alibi prawdziwej przyczyny swych orgazmów, którą mają opanowaną w tzw. „małym paluszku”. Nie zmienia to jednak reguły, że proces przywiązywania się partnerów, w wyniku częstych spotkań zakończonych obopólnym szczytowaniem, podobny jest do opioidalnego uzależnienia od efektów działania oksytocyny, i związany silnie z jej specyficznym działaniem.

Neurolodzy przypuszczają, że niepokojąca obawa o wierność kochanka pozostającego poza zasięgiem wzroku danego faceta lub dziewczyny, może być swego rodzaju "racjonalizowaną" projekcją obaw indukowaną z głodu opioidalnego. W wyniku niezaspokojenia podświadomej,uzależnionej odruchowo chęci podniesienia sobie w mózgu poziomu oksytocyny za pomocą kontaktu organoleptycznego, maleje poczucie własnej wartości a rośnie zazdrość  o ukochanego. Z tej udręki na oksytocynowym głodzie, rosną wszelkiego rodzaju nie uzasadnione lęki i obawy w całym zakochanym(w mitach idealnych) a niedopieszczonym narodzie.

Warto wiedzieć, że na wszelkie uboczne, dołujące oksytosyny działanie, pomaga "jak ręką odjął", przyjazne głaskanie. Co najmniej godzinne, "twarzą w twarz" przytulanie (zwłaszcza po stosunku), połączone z delikatnym masażem schabów i polędwicy (czyli położonych wzdłuż kręgosłupa mięśni pleców), zapobiega depresji postkoitalnej u każdej doświadczonej kobiety, jak również dziewicy, a może wręcz ponownie "rozpalić ogień w piecu"
Żegnam czule, jak się spotkamy to Was przytulę.
PZDR Jerzusia Cieślańska
Andrzej
Posts:263067
Andrzej

--
05-04-2016 19:23:09
  • Cytuj
  • Odpowiedz
*
Miłość to jedno. seks to drugie, ja mam jedno zdanie, nie ma co się za m lodu wiązać zbyt szybko, bo rozwody nikomu nie są potrzebne na podobnej zasadzie uważam, ze przed slubem powinno się mieszkać razem, by nie było rozczarowa ń. A jak ktoś lubi seks, to nie ma co zawracać głowy stałym partnerkom i obiecywać nie wiadomo co, skoro dla danej osoby liczy się tylko seks... w takim przypadku moim zdaniem kłamanie partnerki, bo jak to inaczej nazwać nie ma sensu. Lepiej poszukać osoby, której też tylko chodzi o seks np na stronie seksownia24.pl a nie robic komu s nadziej e, a jak już będzie po "to powiedzieć papa"...

Strona 3 z 3 << < 123

Szybka odppwiedź
toggle
  Użytkownik:
Temat:
Treść:
Kod bezpieczeństwa:
Obrazek CAPTCHA
Wprowadź kod z powyższego obrazka do pola poniżej:
(wielkość liter MA ZNACZENIE !!!)

Wyślij
Poprzedni wątekPoprzedni wątek Następny wątekNastępny wątek